IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Hier kommt DER Sonne, a może po prostu Kot?

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Kot
Natrętny

avatar

Liczba postów : 2
Data dołączenia : 15/02/2015

PisanieTemat: Hier kommt DER Sonne, a może po prostu Kot?   Pią Lut 20, 2015 11:56 pm

Imię i nazwisko:
Sonne Drehen

Pseudonim :
Kot

Wiek:
19

Pochodzenie:
Niemcy

Grupa:
Pacjenci

Ranga:
Natrętny

Choroby i słabości:
- Astrafobia – cokolwiek by się nie działo, jakikolwiek charakter by chłopak miał; nie może powstrzymać swojego strachu przed burzą. Szczególnie przerażają go pioruny. Przewrażliwienie na tym punkcie sprawia, że potrafi wpaść w panikę nawet wtedy, kiedy zwyczajnie usłyszy dźwięk dla jego ucha podobny do grzmotu. Sam koleżka pojęcia nie ma skąd to się wzięło, ale może to z uwagi na fakt, że... Niewiele pamięta? Podenerwowany tym powodem jest nieswój, zwykle szuka jakiegoś miejsca na ukrycie się.
- Zaburzenie odżywiania – tendencja do bagatelizowania pewnych spraw sprawia, że chłopak zapomina o prawidłowym spożywaniu posiłków. W jakim sensie prawidłowym zapytacie? Chodzi o czas i odpowiednie porcje. Czasem z kaprysu nie je parę dni z rzędu by potem napchać się „jak świnia”. Muszę wspominać, że takie odbiegi czasem skutkują pojawieniem się mdłości?
- Nocami dręczą go koszmary, często mocno abstrakcyjne, kiedy o nich mówić zdają się być zwykłymi głupotami. Z tego też powodu może niekoniecznie miewa problemy z zasypianiem, co zwyczajnie nie czuje się odpowiednio „naładowany”, po prostu niewyspany. Czynnik ten sprawia, że chodzi bardziej podenerwowany, czego następstwem jest jeszcze większa agresja niż zwykle.
-  Skłonności do samookaleczenia się. Standardowo chce w ten sposób zwrócić na siebie uwagę.
- Ma słabe prawe oko, gorzej nim widzi, w dodatku łatwo się cholerne podrażnia.

Charakter:
Na początek coś sobie ustalmy. On niewiele pamięta ze swojego życia sprzed szpitala, w zasadzie to kojarzy jedno wielkie nic. Nie przeżył w życiu wiele, a jednak ma świadomość pewnej pustki. Coś jest nie tak, w którymś uchu dzwoni, trudno jednak określić o co dokładnie chodzi i o jakiej małżowinie mowa. Skoro tak jest informacje te są pewne zbędne, nikomu niepotrzebne. Sonne z pewnością nie jest typem osoby myślącej o przeszłości czy przyszłości, beznadziejność sytuacji już dawno kazała mu skupiać się na chwili obecnej, bez wielkich mentalnych przeskoków w czasie.
Zresztą w tym przypadku nie ma mowy o zachowaniu zgodnym z normami. Nienormalny? Dziwak? Materiał idealny na spotkanie z psychiatrą? Zależy pod jakim kątem spojrzeć. Drehen był taki przed przybyciem do szpitala, a może to miejsce tak go zmieniło? Trud określić. Obecnie mamy do czynienia z osobnikiem pod wieloma względami niezbyt przyjemnym, w tym też mało zahaczającym o prawidłowe normy zachowań.
Kot ma pewien rodzaj obsesji na punkcie zwracania czyjejś uwagi. Woli być w środku wydarzeń, przepada za byciem obserwowanym, rozpiera go duma za każdym razem kiedy ktoś sam z siebie się do niego zwróci. Nie byłoby w tym wiele dziwnego gdyby nie fakt, że chłopak w głowie ma delikatnie mówiąc same niezbyt grzeczne sposoby stawiania siebie w centrum. Człowiek z niego brutalny, pełen agresji i frustracji, jego zaczepki są więc po części takie jak jego styl bycia. Wdawanie się w bójki, kłótnie, robienie problemów personelowi, ucieczki, gnębienia, strach pomyśleć na jakie pomysły będzie wpadał, kiedy obecne przestaną działać. W celu skierowania na siebie zainteresowania innych potrafi nawet brać udział w próbach samobójczych. Trudno będzie się dziwić sytuacji, w której doprowadzi do zgonu swojego bądź czyjegoś, albo co gorsza zostanie nafaszerowany przez personel niemiłosierną ilością prochów uspokajających. Dla niego stan warzywa w zasadzie byłby czymś podobnym do zgonu. Nie znosi bezczynności, leżenie w miejscu to żadna jego przywara. Nawet zamknięty w swoim pokoju pod kluczem kręci się jak mucha przy kale. No bo właśnie nie brak mu głupich pomysłów. Pod wieloma względami, jak i pod tym przypomina nieznośnego bachora; tętni obrzydliwie wielkimi zasobami energii, którą wylewa na całe swoje otoczenie. Wcale łatwo przy tym określić jak chłopak się w danym momencie wyładuje, nieprzewidywalny to dobre określenie. Uspokaja się w szczególnych przypadkach. Na przykład: kiedy nad czymś myśli potrafi się zawiesić. Zatrzymuje się w wykonywanej czynności, wlepia tępe spojrzenie w ścianę i nie rusza się. Trwa to w różnych długościach, od sekund po minuty, w przypadkach drastycznych nawet i godziny. Zależy nad czym myśli. Oczywiście nie rozchodzi się tu o decyzje, bo te podejmuje natychmiast, często bez zastanowienia. Tak zgadliście, on potrafi godzinami rozważać nad głupotami. Jak wciągniesz się z nim w jakąś chorą rozmowę jedynym odwrotem wydaje się ucieczka. Co też takie pewne nie jest, zawsze może Cie śledzić, pod warunkiem, że mu się "miło gadało".
Wspomniana wcześniej agresja jest jakimś odbiciem strachu, można ją uznać za objaw paniki. Zamiast schować się w kącie z płaczem osobnik ten odreagowuje stres w złości. Raczej też nie należy do kompletnych tchórzy, zdarza mu się jednak załamywać, wpadać w depresyjne nastroje. Szpital jest miejscem, które każdego może sprowadzić do takiego stanu, bez odpowiedniej izolacji trudno o zachowanie zdrowych i poprawnych zmysłów. Ten tutaj żyje chwilą, a to nie zawsze działa.
Jeżeli chodzi o stosunek do innych osób zero kultury, miłym też nie nazwiesz. W rozmowie raczej on jest zadającym pytania, idzie go nazwać natrętem aczkolwiek nie wścibskim. Zwykle pyta o mało istotne bzdety. Tak samo z mówieniem – słów z ust wychodzi mu dużo, ale o sensie w całym tym bałaganie trudno mówić. Poza tym, pewnego razu uciekły mu z głowy znaczenia pojęć: „koleżeństwo” i „przyjaźń”, posiada trudności w załapywaniu odpowiednich relacji, czasem brakuje mu rozgarnięcia prowadzącego do pomocy bliźnim. Warto wspomnieć, że w rozmowie rzadko się przedstawia, a jak już zwykle używa jedynie pseudonimu. Ogólnie to nie przepada za mówieniem o sobie, nie widzi w tym potrzeby. Bo o czym ona ma gadać, kiedy sam niewiele pamięta? Okazjonalnie pochwali się jakąś umiejętnością, podzieli dziwnymi planami (zapytany). Ma skłonności do kłamania. Nie widzi potrzeby w przepraszaniu. Nie idzie zapomnieć o tym, że chłopak jest mocno uparty, twardo stoi przy swoim, jakkolwiek kretyńskie by to nie było. Kiedy jest zły lepiej bez kija nie podchodź, unikaj. Wyjątkowe zachowanie względem innych objawia, kiedy odczuwa potrzebę przebywania z kimś – mocną, niewytłumaczalną. Ktoś przecież zawsze może być mu potrzebny do szukania kryjówki przed burzą. Istotnie, Sonne robi się potulniejszy kiedy w grę wchodzi jego fobia. Nie przesadnie, ale spokojniejszy jest. Wbrew też wszystkiemu lubi być w towarzystwie, co prawda ciężko mu idzie z nawiązywaniem poprawnych stosunków, ale żaden z niego samotnik siedzący na poboczu. Przecież kocha zwracać na siebie uwagę, aczkolwiek by osiągnąć efekt odwrotny trzeba mu zaimponować, oczywiście w sposób niecodzienny. Dłuższe zainteresowanie go to wcale łatwa sztuka, tak nawiasem mówiąc, szybko je traci, bo jak już zostało wspomniane – mentalnie bywa wyrośniętym, brutalnym dzieckiem mającym dodatkowo jeszcze problemy z trzymaniem wyobraźni na wodzy. Łatwo wpada w rozkojarzenie. Warto jeszcze wspomnieć, że kompletnie olewa czynniki u rozmówcy typu pleć i wiek, mało go poruszają, nie żeby gardził – narcyzem nie jest – ale kulturą bezwzględnie nie grzeszy, żadnych wyjątków dla kobiet/dzieci/starców/itd. Lubi nawiązywać kontakt fizyczny przez proste czyny typu uścisk dłoni, klepnięcie w plecy, dźgniecie. Sam też mimo wszystko nie ma co do takich czynów obiekcji, jedynie w ramach pokręconych żartów zacząłby zachowywać się w takiej sytuacji jak dzikus. Nikt nie mówił tu o normalnym poczuciu humoru. Bo wiecie, on lubi też straszyć ludzi, niesamowicie go to śmieszy.
Strach wymieniać ile rzeczy Kot bagatelizuje. Najważniejszym celem w jego życiu jest obecnie posiadanie jakiegoś zajęcia, walczenie z ciągłą nudą na którą to cyklicznie narzeka. Reszta jest zbyteczna. Gość potrafi zapomnieć o regularnych posiłkach. Zmęczenie bądź senność ignoruje dopóki nie padnie bezwładnie. Niezliczona ilość czynników wywołuje w nim agresję, irytacje. Ledwo można nadążyć za danym powodem jego złości, prawdopodobnie denerwuje się chłopak dla samego denerwowania się, zrobienia hałasu, wyżycia. Pouczony robi się markotny, w tym również chamski, opryskliwy. Co mu ktoś będzie prawił morały. Doza buntownika? I owszem. Gdzieś musiało się zmieścić nawet coś takiego, jednak w niezbyt dużej ilości. To zamknięty w sobie człowiek pragnący uwagi, uciekający w fantazje, bojący się burzy, dziecinny, energiczny, na pewno bezmyślny. Ciekawe jak prezentował się jego charakter kiedy przebywał jeszcze poza szpitalem...

Wygląd:
Na głowie włosy białe, zmierzwione, szczotka im obca. No i w zasadzie nie są białe lub srebrne. To mocno wyblakły blond, który prawdopodobnie w przeszłości był zbyt często traktowany farbą wspomnianego na początku koloru. Dlatego nie są zbyt silne, a ich kolor jest mocno niewyraźny. Często w ramach zemsty wchodzą do szarych oczu posiadających niewielką nutkę brązu. Ot, nic specjalnego. Prawe niemal zawsze zakryte jest opaską medyczną – jest dużo słabsze od lewego, a w tym bardzo podatne na podrażnienia, co jest dla naszego chłopaczka zwyczajnie irytujące. Tak ogólnie z twarzy typowy, młody chłopak wcale specjalnie przystojny, ale z drugiej strony brzydotą też nie grzeszy. Ma dość delikatne rysy, chude brwi, daleko mu jeszcze do tętniącego testosteronem samca z brodą. Gorzej z tym, że często się krzywi, posiada bowiem mocno przesadną mimikę. Okazjonalnie rzuca pustym spojrzeniem, raczej w momentach chwilowego wyciszenia, głębszego zastanowienia.
Sylwetkę posiada dostateczną, kiedyś zapewne wiódł zdrowy tryb życia – wątłym nie nazwiesz. Mierzy 178 cm, waży jakieś 64 kilo, co jest wagą mocno chwiejną, niekoniecznie aktualną. Mięśnie posiada niewielkie, lekko zarysowane, tłuszczu na nich mało. Może pochwalić się jabłkiem Adama. Ciałko niezgorsze. Z tym problemem, że idąc z czasem marnieje, chłopak po prostu chudnie. W dodatku blizny i siniaki mu towarzyszami. Wspomniane było o samookaleczeniu się? Bezmyślności? No to wiecie dlaczego tak jest. Czasem nawet tłucze sobie paznokcie przez co czarnieją, obleśny widok. Z dalszych cech szczególnych, a niewiele ich – niemal na całej długości pleców ma tatuaż ukazujący skolopendrę. Tak, żadną gąsienicę, zero stonóg, skolopendra. Robal wydaje się wchodzić/wychodzić z okrągłego, etnicznego znaku na karku.

Ma postawę wyluzowaną, często przybiera dziwne pozycje bądź chód, oczywiście ku zwróceniu oczu na siebie (jak i z czystych wymogów nadmiaru tętniącej energii).
Buntowniczy w pełni chłopak nie jest, bowiem by nie zakrywać przypadkiem swojego numeru niemal wszystkie jego ubrania są podarte w miejscu prawego ramienia. W efekcie jego zwykle proste ciuchy są jeszcze dodatkowo niechlujne, pozbawione wspomnianych rękawów, dziurawe. Najwygodniej by mu było chodzić nago, ale warunki atmosferyczne nie pozwalają na to. Więc jakoś tam się ubiera, byle mieć na sobie jakieś łachy. Chociaż z drugiej strony, chodzenie nago... Wcale głupi pomysł na zwrócenie na siebie uwagi. To może być zapowiedź jakże ciekawych widoków. Lubi też chodzić boso, po butach często ma odciski, a te są mocno męczące i niepraktyczne.

Dodatkowe informacje/ciekawostki:
- Posiada zalążek talentu aktorskiego, w dodatku wcale brzydko śpiewa i zdaje się dobrze czuć rytm. Prawdopodobnie „kiedyś” był uczniem szkoły aktorskiej,
- Jak już o tym mowa, jeden z jego koszmarów polega na – właśnie – staniu na scenie. Z tym, że publiczność ma groteskowo powykręcane twarze, przy czym jeszcze zdaje się poruszać w jego kierunku. Mało przyjemne.
- Nie jarają go używki.
- Trudno powiedzieć jaką on ma orientację. Niezbyt się przejmuje kwestią szukania partnera/partnerki życiowej, uważa to za zbędne, w dodatku pojęcia związane z miłością nieco mu się uszczupliły razem z tymi o przyjaźni oraz podobnych tego typu bzdetach. Z drugiej strony może kiedyś mu ktoś w oko wpadnie, niewykluczone.
- Nie przepada za swoim imieniem i nazwiskiem. Dlatego wymyślił sobie pseudonim. Skąd go wziął? Cóż. Pierwsze słowo jakie mu przyszło do głowy...
- Mówi po niemiecku i angielsku, nieco duka szwedzkim.
- Wielbi siadać na stołach.
- Jest wygimnastykowany.
- Lubi kiedy ktoś dotyka jego włosów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Demyan
Voron

avatar

Liczba postów : 61
Data dołączenia : 11/02/2015

PisanieTemat: Re: Hier kommt DER Sonne, a może po prostu Kot?   Sob Lut 21, 2015 1:39 am



Akceptuję.

_________________



#8a8a8a
.:: szwedzki :: rosyjski :: myśli ::.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Hier kommt DER Sonne, a może po prostu Kot?
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Postaciowo :: Kartoteka-
Skocz do:  









~**~
I love PBF
Halo PBF
Vampire Knight
AXIS MUNDI
Kuroko no basuke
BlackButler
HogwartDream
Wild Land AAF
Pogrzebowe Wino
Partnerstwo & Toplisty