IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Nagrobki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lucien
Pan Grabarz

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 07/02/2015

PisanieTemat: Nagrobki   Sro Lut 11, 2015 9:05 pm

Dla jednych miejsce, które woleliby unikać z daleka, a dla drugich coś zupełnie odwrotnego - ulubione miejsce do przemyśleń, skupienia się czy zwykłego odprężenia. Może nawet do spotkań. Niekoniecznie z żywymi osobami. No, ale kto co lubi. Teren ten jest ogrodzony niezbyt wysokim szarym marmurowym murkiem, który zaczyna obrastać mech i inne rośliny. Przechodząc przez jedną wnękę czy też przeskakując go, możemy zauważyć, co takiego ogradza - nagrobki. Dość imponującą ilość, tak swoją drogą. Niektóre z nich są w idealnym stanie, wyglądają tak, jakby dopiero co wczoraj były postawione, a inne wyglądają, jakby siedziały już tutaj wieki - brudne, zarośnięte czy też poprzewracane i połamane. Smutne jest to, że można znaleźć tutaj różne rozmiary - od dziecięcych do dorosłych. Najwidoczniej nie wszyscy byli w stanie stąd kiedykolwiek wyjść. Ani przejść przez próg szpitala. Na tych terenach często panuje niewielka mgła, a do tego trawa prawie zawsze jest wilgotna, przez co niektóre nagrobki zaczynają się zapadać. Przy niektórych można znaleźć ławki, zaschnięte kwiaty, a czasem - często w niewidocznych kątach, co może poskutkować do wpadnięcia - wykopane doły. Być może twój rozmiar?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sykehus.forumpl.net
Akinori
Nieświadomy Kłamca

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 01/05/2015

PisanieTemat: Re: Nagrobki   Pon Maj 04, 2015 1:07 pm

Wiecznie uśmiechnięty Japończyk spacerował po terenach podwórza pewnej szpitalnej placówki. Nienawidził tej instytucji, może to przez jego niechęć do psychiatrii, która jest przecież jedną z wielu gałęzi medycyny, a wiemy już, że chłopakowi nieodzownie towarzyszy przeczucie, że ta dziedzina służby zdrowia jest jego wrogiem?
Powracając do sprawy tej nienawiści... Może odczuwa ją dlatego, bo niekoniecznie wszystkie osoby z personelu tak, jak on podchodzą do życia z optymizmem? Mówi się, że chłopak jest ślepym optymistą i zaiste coś w tym jest, jeżeli zauważy się, że nasz mitoman nie wie, co to życie. Jak może je znać, skoro jego dotychczasowe bytowanie na tym świecie jest jednym wielkim kłamstwem? O – albo zbiorem nieprawdziwych historii, wypełniających całą jego dotychczasową egzystencję. Poniekąd słowo „dotychczasową” jest kluczowe, nie wiadomo, czy się nie zmieni. Trzeba jednak przyznać, że lekarze nie sądzą, że ten szczery uśmieszek kiedykolwiek opuści jego oblicze. Dzielą pomiędzy siebie opinię, że siedemnastolatek już zawsze będzie błądzić po swoim mitomańskim świecie, ewidentnie oddzielonym od realiów murem, jaki można przyrównać do tego, jaki wyrasta z ziemi terenów, na których aktualnie stoi. Ogrodzenie oddziela terytorium z nagrobkami od reszty świata. Można w tym znaleźć aluzję do świata naszego pacjenta.
W sumie dopiero po jakimś czasie zorientował się, gdzie poniosły go chude jak patyki nogi. Nie zmartwił się, lubił tego typu miejsca. Przechodząc alejkami, przyglądał się nagrobkom. Były doprawdy różne: małe, średnie i duże, połamane jak i te całkiem nowe. Kwiaty były w większości uschnięte. Taka aluzja do faktu przemijalności ziemskiego życia. Jest niezwykle kruche i dość krótkie. Jednak Akinori niezbyt się tym przejmował, zrozumiemy to, jeżeli przypomnimy sobie, kim on właściwie jest. Ślepym optymistą, mitomanem chorobliwe zanurzonym w świecie kłamstewek.
Tak więc chodził między i alejkami i przypatrywał się marmurowym formom. Na niektórych tabliczkach dało się jeszcze odczytać napisy. Śmiał się głośno z niektórych nazwisk, były doprawdy komiczne. Nie zważał, że nie pasuje śmiać się w takim miejscu... w jaki sposób osoba jego pokroju przejmowałaby się takimi kwestiami?
Chodził więc i śmiał się na całe gardło. Nie zważał, że ktoś mógłby zwrócić mu uwagę. Nie myślał nawet o tym. Może dlatego, że nie widział nikogo, kto mógłby przeszkodzić tym radosnym chwilom? Może dlatego, że nie uważał, że jego zachowanie nie jest adekwatne do zaistniałych warunków? Już prędzej jesteśmy skłonni do zaakceptowania opcji ostatniej. Lekarze mówią, że jest trudny. Ale to nieprawda. Jego psychika jestt dość prosta – ot, pseudologia fantastica, Skłonności do zamykania się we własnym świecie, co jednak nie jest widoczne, bo chłopak wydaje się być obecny w każdej chwili. A przynajmniej widoczne jest jego poczucie humoru, szczęście, samozadowolenie ze świata, w którym ugrzązł.
Rozbolały go nogi, więc usiadł na brzegu jednej z tutejszych ławek. Owo czarne, dość zniszczone pod wpływem upływającego czasu siedzisko wyrastało z ziemi naprzeciwko jednego z nagrobków, które go nad wyraz zainteresowało. Czemu? Już wyjaśniamy. Leżał tutaj jakiś Azjata. Chłopak dotychczas sądził, że jest jedyną osobą w promieniu wielu mil, pochodzącą z orientalnego kontynentu. A jednak! Przeczesał palcami swoją czarną czuprynkę i tak się śmiał, że odchylił się przypadkiem do tyłu – ławka nie miała oparcia – i po prostu spadł na ziemię, brudząc swój czarno-zielony mundurek szkolny. „Ałaa! Jasny gwint!” - krzyknął na całe gardło. Nie mógł wstać, był zbyt obolały by poruszyć jakąkolwiek częścią swojego nad wyraz szczupłego ciała. Dlatego zaczął się śmiać. Znowu, i to o wiele głośniej, wyraźniej, dobitniej. Musiało to wyglądać komicznie. Siedemnastolatek leżący na ziemi i dławiący się własnym śmiechem Gdyby to zobaczył jakiś pracownik personelu... wzięliby go na jakiś neurologiczny, bolesny zabieg. Bez znieczulenia oczywiście, jedna Akinori nawet o tym nie pomyślał. Konkretyzując, taka myśl nie postała dłużej w jego spaczonym chorobą umyśle.
Nie wiedział jednak, że nie jest jedyną osobą przebywającą teraz wśród nagrobków... ale i tego nie mógł być świadom. Dlatego śmiał się i nie przerwał nawet na chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bjorn
Królik

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 01/03/2015

PisanieTemat: Re: Nagrobki   Wto Maj 05, 2015 10:59 am

Bjorn w końcu zdobyła gram zioła. Kochała zapach tego narkotyku tak samo jak zapach papierosów. Siedziała spokojnie na jednym z grobów. Co ją poniosło do takiego miejsca? Tutaj po prostu spokojnie mogła skręcić jointa i nie przejmować się, że ktoś ją przyłapie. W sumie nawet gdyby ją ktoś przyłapał to raczej by tego kogoś nie obchodziło. Poniekąd w tym szpitalu panuje samowolka. Poniekąd, bo zdarzają się przypadki, że czymś się przejmują. Na przykład operacjami na pacjentach - ale chyba tylko tym. Nie oszukujmy się.
Rozwaliła jednego papierosa, aby mogła zmieszać zioło z tytoniem. Uważnie i powoli, z jak największą gracją, użyła młynka, aby nie straciła nic z ciężko zdobytej marihuany. Ponoć pyłek jest najlepszy, dlatego powinno się używać crushera. Wyciągnęła w końcu bletki i filterki, i zaczęła skręcać. Była bardzo skupiona żeby niczego nie wysypać i nie zniszczyć. Można powiedzieć, że w skręcaniu to ona była już mistrzynią.
Nagle usłyszała, że ktoś śmieje się jak opętany i na dodatek ten ktoś siada na ławce przed nią. W sumie codzienny widok dla niej, więc zbytnio się nie wzruszyła. Przejęła się dopiero wtedy, gdy tajemnicza postać przewróciła się do tyłu. Był to dla niej dość zabawny widok, nawet uśmiechnęła się pod nosem.
- Nie leż tak długo na tej ziemi, bo się przeziębisz - powiedziała to z takim tonem, jakby była kochającą matką. Chwyciła w palce już prawie skręconego gibona i przejechała językiem po kleju, aby dokończyć pracę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://liejukana.tumblr.com/
Akinori
Nieświadomy Kłamca

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 01/05/2015

PisanieTemat: Re: Nagrobki   Wto Maj 05, 2015 10:31 pm

A Akinori jak śmiał się, tak się śmiał. I wciąż tkwił w tej pozycji, w jakiej ugrzązł, spadając z ławki. Nie zważał na ból prawie każdej części ciała, a najbardziej pośladków. Masochista? Raczej nie, mimo że ból sprawił że stał się szczęśliwszy. Nieznacznie, ale jednak, aczkolwiek najważniejsze, że ma kolejny powód do śmiechu. Śmiech ten łagodził ból i odrywał jego myśli od fizycznego cierpienia.
Śmiech urwał się, kiedy Akinori zauważył jakąś postać. Dziewczyna. Tak, na pewno. Ile mogła mieć lat? Nie wiedział, zwłaszcza że chłopak nie był dobry w zgadywanki. A najszczególniej chodzi tutaj o ocenianie wieku kogokolwiek po jego aparycji. Z doświadczenia wiedział, że wygląd zewnętrzny nie zawsze ukazuje tego, ile jakiś delikwent ma lat. W końcu w jego rodzinie chyba nikt nie wygląda na swój wiek. A on? U niego również się to sprawdzało. Chociaż fakt faktem, w zdecydowanie mniejszym stopniu. Ale jednak, nie?
Przypatrywał się postaci z niemałym zainteresowaniem. Kiedy przemówiła, Japończyk najpierw studiował wyraz jej twarzy oraz ton głosu z niemałą fascynacją, by już po chwili znów się roześmiać. Dziewczyna mogła pomyśleć, że po prostu się z niej nabija. Możliwe, ale jaka była prawda? Tego raczej nie wie nikt. I zaryzykujemy stwierdzenie, że sam czarnowłosy nie zdaje sobie z tego sprawy.
- Nie przeziębię się, o to się nie martw. Kiedy byłem na misji w Kanadzie wraz z wojskiem, moje zdrowie wiele razy było wystawione na próbę. - słowa te wypowiedział dość głośno, jednak do słów kolejnych ściszył nieco ton. - podejrzewam, że wszczepiono mi części mechanicznego organizmu. Bym nie chorował.
Chłopak miał prawo wypowiadać tego typu brednie z dwóch powodów. Po pierwsze, jego choroba, po drugie ostatnio cierpiał na gorączkę w wieku pięciu lat. Zdrowie fizyczne było jego atutem. Szkoda tylko, że nie można tego powiedzieć o zdrowiu psychicznym chłopaka...
Przyglądał się czynnościom dziewczyny z niemałym zainteresowaniem. Nie wiedział, co to, ani co ona właściwie wyprawia. Postanowił, że poczeka nieco na zadanie pytań, które mogłyby wskazać odpowiedź na cel czynności napotkanej osoby.
- Nie sądzisz, że z tej perspektywy świat wydaje się ciekawszy? - leżący na ziemi chłopak przechylił nieco głowę i spojrzał prosto w oczy dziewczyny. - taki inny. Odmienny. Chodź, poleż trochę tak ze mną, a się przekonasz! - posłał jej serdeczny uśmiech. Co prawda ten nigdy nie znikał z jego oblicza, jednak różnica polegała na tym, że kierował je prosto do towarzyszki. - chodź, zrobię ci nawet miejsce. Widzisz, jaki jestem wspaniały?! - kolejny wybuch śmiechu skwitował jego słowa. Śmiech ten był, co jest oczywiste, szczery, czysty, bez żadnych podtekstów. A może wręcz odwrotnie, tylko Japończyk nie dawał tego po sobie poznać?
- A właściwie, co ty robisz i co to jest? - zapytał, drapiąc się po głowie. Należy zaznaczyć, że wciąż leżał w tej samej pozycji. I nawet nie myślał, żeby się podnieść. Było mu wygodnie, bo ból zelżał  nieco w swej sile, a z tej perspektywy ciekawie jest oglądać rzędy różnych od siebie marmurowych nagrobków.
Śmiał się i śmiał i nie przestawał mimo bólu brzucha. W najmniejszym nawet stopniu nie interesowało go, co dziewczyna o nim pomyśli. A raczej już pomyślała. Miał ważniejsze priorytety. Chciał nacieszyć się tą niecodzienną pozycją. Zdawał sobie sprawę ze smutkiem, że przyjdzie czas, kiedy będzie musiał wstać. Był z tego powodu bliski płaczu. Ale jego oczy nawet się nie zeszkliły, a oblicze nadal przystrojone było nienagannym uśmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bjorn
Królik

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 01/03/2015

PisanieTemat: Re: Nagrobki   Sro Maj 06, 2015 5:47 pm

Kiedy zaczął się znowu śmiać kobieta pomyślała, że nabija się z niej. Trochę ją to uraziło, trochę nie. Zrobiła po prostu niewidoczny grymas na twarzy, ale szybko zmieniła go w uśmiech. Ona sama nie jest jakaś święta. Często dokuczała ludziom tylko po to, aby się pośmiać. Trzeba mieć dystans do siebie i do świata.
Wszystko co zostało po jej pracy włożyła do kieszeni swoich spodni, po czym zeszła z grobu i podeszła do chłopca. Teraz mogła mu się lepiej przyjrzeć. Był niski i drobny, nawet gdy leżał było to widać. Bjorn uznała to nawet za słodkie, chociaż wiedziała, że może mieć trudności w rozmowie z tak młodą osobą. Stanęła na chwilę w miejscu i położyła jedną dłoń na biodrze. Popatrzyła się na niego badawczym wzrokiem z góry i powiedziała:
- Na misji w Kanadzie powiadasz? Niesamowite – powiedziała to z jak największą ironią. Kto uwierzyłby tak małemu chłopcu, że był w wojsku. Mimo wszystko nie można oceniać po aparycji, może on był nawet starszy od niej, a ona właśnie nie ukazuje mu przez to szacunku? Kto wie.
W końcu położyła się obok niego, nogi stawiając na ławce. Była to bardzo wygodna pozycja. Nie pomyślała jednak o tym, że mogła najpierw odpalić jointa, a potem się położyć. Gdy usłyszała jego pytanie o to co to jest to zaśmiała się lekko. Nie wiedziała, że ktoś może nie wiedzieć co to jest. Chociaż ona sama nie wiedziała aż do swoich tych... osiemnastu lub dziewiętnastu lat.
Obróciła tułów tak, aby twarzą była odwrócona w jego kierunku. Odpaliła jointa i pociągnęła kilka razy wypuszczając powoli dym. Zastanawiała się przez dłuższą chwilę co odpowiedzieć nowo poznanemu.
- Przed chwilą właśnie zrobiłam jointa, robi się go z tytoniu i marihuany. Chcesz spróbować? - wyciągnęła do niego rękę, w której trzymała, dla chłopca, tak bardzo tajemniczą rzecz. Wiedziała, że to niepoprawne, gdyby rzeczywiście był bardzo młody, ale tak naprawdę kto by się tym tutaj przejmował. To jego wybór, ona tylko proponuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://liejukana.tumblr.com/
Akinori
Nieświadomy Kłamca

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 01/05/2015

PisanieTemat: Re: Nagrobki   Sro Maj 06, 2015 9:14 pm

Nie poznał się na tym, że to była ironia. Przyjął jej słowa jako szacunek względem niego, szacunek zapoczątkowany przez to, co jej powiedział. Chłopak nie wiedział raczej, że to, co rzekł, nie jest prawdą. Uwierzył w swoje kłamstewko. W sumie zawsze tak było, ze względów oczywistych. Dlatego cieszył się, że pozornie pozytywnie zaskoczył tę dziewczynę. Cieszył się z tego powodu. Cieszył się, nie wiedząc, że to choroba, o której nie wie, robi mu tego typu psikusy. Ale czuł się z tym dobrze. Był szczęśliwy, że zrobił pozytywne wrażenie na białowłosej, co oczywiście nie ma swojego pokrycia w prawdzie. Gdyby tylko wiedział... popadłby w wielką depresję, co oczywiście zniszczyłoby jego piękny uśmieszek, od czasu do czasu przystrojony śmiechem.
- Prawda, że niesamowite? - zerwał rosnące w pobliżu jego dłoni źdźbło trawy, włożył końcówkę rośliny do ust i zaczął żuć. - w sumie zostałem tam ciężko ranny. Młoda sanitariuszka zrobiła mi wstępny opatrunek i wysłano mnie do szpitaliku w namiocie stojącym dość niedaleko. - Uśmiechnął się swoim zniewalającym uśmiechem. - szkoda, że ta harcerka, bo tym właśnie była ta sanitariuszka, nie zaopiekowała się mną do końca. - posmutniał nieco, ale uśmiech już wkrótce znów wykwitł na jego obliczu. - szkoda, bo była śliczna i wcale nie wyglądała na swoje piętnaście lat. Byliśmy rówieśnikami. I była Azjatką! Tak jak ja!
Wypluł trawę, wzdychając ciężko i tym samym zauważając, że towarzyszka zajmuje miejsce obok niego, z czego się bardzo ucieszył. Podziękował jej wylewnie, nie myśląc nawet, że tak długa wypowiedź może zmęczyć towarzyszkę. Nieznacznie bądź znacząco, to nieważne, ważny jest sam fakt. Obserwował, jak sięga po zapalniczkę i odpala coś na wzór papierosa. Nawet nie skojarzył, że trzymany przez dziewczynę przedmiot w dłoni jest tym, nad czym chłopak tak się zastanawiał podczas skręcania jointa. Jednak - nie oszukujmy się - czy było to aż tak ważne? Zależy jak kto patrzy. Tak czy owak, wpatrywał się znowu tym czynnościom z równie niemałym zainteresowaniem. Zaproponowała mu bucha. A jeżeli się uda, może nawet więcej? Tak, teraz poznawał. Układał w głowie kolejne kłamstewka, w które oczywiście za chwilę uwierzy.
- Chętnie. - wziął dość potężnego bucha i oddał dziewczynie. - Ah... pamiętam. - wyglądał na rozmarzonego. - pamiętam, jak byłem ambasadorem na Jamajce, wypaliłem tego dość sporo z tamtymi plemionami. Ah... to były czasy! - ostatnie trzy słowa zaakcentował, po prostu wypowiadając je głośniej. Posłał w jej kierunku kolejny zniewalający uśmiech, jeden z wielu, by po chwili znowu wybuchnąć śmiechem, który - to już wiemy - miał czyste zabarwienie, po którym nie można było poznać ironii. Bo jej nie było. Po prostu.
Ktoś może stwierdzić, że za dużo tych kłamstewek przez to wygląda to co najmniej sztucznie. Jednak trzeba zaznaczyć, że były dnie, kiedy nie kłamał w ogóle, były chwile kiedy cały dzień opowiadał niestworzone historie. Te miały różny stopień nieprawdziwości. Dzisiaj ten stał na naprawdę wysokim poziomie, aż dziwne, że jedna choroba może tyle zdołać...
- A właściwie... - ile masz lat? - spojrzał głęboko w jej oczy. - ja mam siedemnaście, chociaż już wiele w tym życiu przeżyłem.
Nareszcie normalna, pozbawiona mitomanii wypowiedź, nieprawdaż? Przecież nie może ciągle opowiadać niestworzonych historii! Trzeba zostawić miejsce na słowa przynależące do normalnej rozmowy!
Przeniósł spojrzenie z jej oblicza na czyste niebo, górujące nad pewnym cmentarzyskiem, gdzie doszło do spotkania pewnego mitomana ze starszą od niego dziewczyną. W sumie nie tylko nad grobami, chociaż napisaliśmy tak, bo akcja wydarzeń toczy się właśnie na cmentarzu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bjorn
Królik

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 01/03/2015

PisanieTemat: Re: Nagrobki   Pią Maj 08, 2015 8:29 pm

Słuchała go z niedowierzaniem i rozśmieszeniem wewnętrznym naraz. Po części nie mogła uwierzyć w to o czym opowiadał jej chłopak, ale z drugiej strony nie mogła stwierdzić czy nie kłamie. Różne są kraje i obyczaje, a w książkach czytała, że na wojny posyłano nawet małe dzieci. Było to bardzo niehumanitarne. Czy był w ogóle jakiś przypadek, że taki młodziak przeżył? Na pewno nie radzili sobie na froncie jak dorośli mężczyźni.
Wzięła kolejnego bucha i kolejnego, i jeszcze jednego. Jej humor był coraz lepszy i była w stanie prowadzić coraz to ciekawszą rozmowę. Chyba, że zaraz zaśnie, czasami zdarzało się jej po zielonym zasnąć w dziwnych miejscach. Zmęczenie trochę wzięło nad nią górę przez chwilę, ale szybko się wybudziła. Jakby to wyglądało gdyby teraz zapadła w sen?
- Gdybym ja znalazła się na jamajce to chyba bym była upalona jak świnia – wypowiadając to zdanie zwróciła wzrok ku niemu i uśmiechała się szeroko.
W sumie jakby nad tym się zastanowić to rzadko bywała tak miła dla obcych ludzi. Może to dlatego, że właśnie paliła marihuanę. To chyba jedyny sensowny powód.
Wysłuchała jego kolejnego pytania i zaśmiała się, gdy usłyszała, że jest taki młody. Wiedziała, że nie może być starszy od niej, po prostu wiedziała. Teraz tym bardziej nie wierzyła mu w jego opowieści, ale przynajmniej będzie mogła się pośmiać. To trochę wredne, ale Bjorn już taka jest. Nic na to nie poradzi. Taki wykształciła sobie charakter.
- Mam dwadzieścia jeden lat. Jestem stara, co nie? - zaśmiała się pod koniec. Coraz bardziej czuła działanie narkotyku. Lubiła być w takim stanie. Teraz patrzyła się uważnie na niebo i na wszystkie konstelacje jakie mogła wyłapać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://liejukana.tumblr.com/
Akinori
Nieświadomy Kłamca

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 01/05/2015

PisanieTemat: Re: Nagrobki   Sob Maj 09, 2015 4:22 pm

Chłopak nie zdawał sobie w ogóle sprawy, że w oczach dziewczyny poniekąd tylko się ośmieszał. Jednak taka myśl nie postała dłużej w jego umyśle. W jaki niby sposób, skoro nie był świadom swoich kłamstw, które zżerają go w całości, pogrążając Japończyka w psychicznej agonii, agonii której sam raczej nie odczuwa?
Teraz nie tylko on obdarzał drugą stronę nienagannym uśmiechem, bo dziewczyna również to zrobiła. Był z tego powodu bardzo szczęśliwy. Lubił, jak inni również okazują swoją radość. A konwersacja dwóch radosnych osób na pewno emanuje pozytywną energią. O to chodziło, w końcu życie jest po to, by przeżyć je po swojemu, a chłopak miał na celowniku przeżyć je z zadowoleniem. W końcu uważał, że nie jest pogmatwane. Proste i nietrudne do okiełznania. Gdyby tylko wiedział, jak bardzo się myli... czy to, że choroba wprowadza go w błąd w doprawdy wielu aspektach dobrze mu robi? Poniekąd tak, poniekąd nie. Chłopak ma zasłonięte oczy przez swoją mitomanię. No, nie w całości, ale z pewnością częściowo.
Leżeli, a towarzyszka chłopaka ciągnęła buch za buchem, a kiedy Akinori tak się temu przypatrywał, zapragnął poprosić o jeszcze. Mimo że był osobą dość bezczelną co bynajmniej nie przeszkadzałoby mu w wymuszeniu kolejnej dawki skręconego w jointa specyfiku, to jednak nie był w stanie, a przynajmniej było tak w tym momencie. Czuł jakąś osobliwą, tajemniczą mentalną blokadę, która nie umożliwiała mu nawet poproszenie. Wpatrywał się i wpatrywał, nie zważając że to niezbyt grzeczne. Ale kto by się tym przejmował? No dobra. Większość. Z wykluczeniem naszego Japończyka rzecz jasna.
Już miał zacząć układać w głowie kolejne kłamstewka, ale w tej samej chwili dziewczyna odezwała się. Komentowała jego historyjkę o Jamajce, w tym komentarzu zawierając również chęć odwiedzenia tego miejsca. Chłopak znów się roześmiał. Wiemy, jaki on był i czego się po nim spodziewać, dlatego nie będziemy wracać ponownie do opisywania śmiechu siedemnastolatka.
- Owszem, jesteś stara – chłopak zareagował śmiechem na swoją reakcję po dowiedzeniu się, ile lat ma ta białowłosa panienka. - starość nie radość. Współczuję. Między nami są cztery lata różnicy. W takim czasie można zrobić niejedno. A ty marnujesz czas, paląc – uśmiechnął się szeroko tylko po to, by potem wybuchnąć ponownie nieokiełznanym śmiechem. - widzisz, ja zrobiłem w tym życiu wiele, o czym już ci opowiadałem. - kolejny wybuch śmiechu. - a ja założę się, że jeszcze nigdy niczego nie osiągnęłaś... a przynajmniej nie zrobiłaś tyle, co ja!
Śmiejąc się ponownie, nie pomyślał, że jego wypowiedź była co najmniej niegrzeczna. Wredna i nie na miejscu. Chłopak jednak nie spojrzał na to z racjonalnej strony. Nie był świadom swoich słów... a raczej ich następstw.
Poprawił się na ziemi i westchnął ciężko. Chwilę patrzył na niebo, jednak jego wzrok wkrótce potem ponownie zawisł na obliczu dwudziestoparolatki.
- Masz zamiar wypalić to do końca? - spytał, a przesłanie jego pytania było raczej oczywiste, nieprawdaż? - a właściwie, jak masz na imię? Ja jestem Akinori. Akinori Fumihiro Moto , konkretyzując. - westchnął na chwilę, a wkrótce wyszczerzył zęby jeszcze bardziej. - Moto oznacza oryginał. Bo jestem oryginalny. Nie to co ty, bo jesteś nudna. - wytknął w jej kierunku język. Nie myślał nawet o tym, jak dziewczyna zareaguje. Mówiąc inaczej, spłynęło to po nim jak po kaczce. Przeciągnął się, złożył dłonie i strzelił głośno kośćmi. Ponownie spojrzał na dziewczynę. Nie poznał nawet, że ta staje się być coraz bardziej naćpana! Nie znał się na tym, jeszcze nigdy jak dotąd nie spotkał osoby pod wpływem marihuany. Czy się skapnie? Tego nie wiemy. Dlatego kontynuujmy naszą opowieść, której akcja toczy się na cmentarzu. Doszło tam do spotkania dwójki pacjentów, którzy leżeli na ziemi, kontemplowały okolicę oraz niebo, jak i również jointa uwięzionego w uścisku palców dziewczyny. Moto czekał, aż go ponownie poczęstuje. Nie mógł się doczekać, i nie przyjmował do wiadomości opcji, że mogłaby przestać to robić.
Należałoby jeszcze dodać, że chłopak nie panował nad sobą, bo zazwyczaj kłótliwość nie stanowi jego domeny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bjorn
Królik

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 01/03/2015

PisanieTemat: Re: Nagrobki   Sro Maj 13, 2015 7:30 pm

Syknęła tylko na wszystkie jego wypowiedzi. Czegoś takiego się nie spodziewała. Była już pod wpływem marihuany, ale umiała odróżnić dość normalną osobę – jak na to miejsce – a chorego człowieka. To co sobą reprezentował wielki wojownik Akinori Moto było po prostu czystym szaleństwem nadającym się do psychiatry. Bjorn musiała się jakoś uratować z tej sytuacji, jakoś uciec daleko, tylko żeby więcej nie słuchać tego co mówił jej ten chłopaczek. Tak, chłopaczek, bo mężczyzna to na pewno nie był.
Podniosła się i lekko otrzepała z brudu. Wypaliła do końca jointa, patrząc na niego z góry, aby nie myślał, że może czuć się lepszym, wyższym nad nią. Nienawidziła ludzi, którzy nie mają szacunku do kogoś innego. Jakby się znali już trochę nie zwróciłaby na to uwagi, ale w takim wypadku nie mogła być spokojna, chociaż taki pozór chciała zachować. Prychnęła, rzuciła filtr gdzieś obok siebie i powiedziała:
- Nie wiem czy wiesz, ale siedemnastolatek nie mógł tyle zrobić co mówisz. Nie ładnie jest kłamać, mamusia cię tego nie nauczyła? - powiedziała to jak najbardziej zaczepnie. Teraz już była tylko ciekawa jak zareaguje i jak to wszystko pociągnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://liejukana.tumblr.com/
Akinori
Nieświadomy Kłamca

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 01/05/2015

PisanieTemat: Re: Nagrobki   Pią Maj 15, 2015 2:55 pm

Usłyszał syk, dobiegający z ust dziewczyny, jednak w żaden ze sposobów nie znalazł w nim reakcji na jego słowa. Mimo, że był raczej inteligentną osobą. Spójrzmy prawdzie w oczy, większość wariatów jest bystrych. "Głupek nie zachoruje" - była to jedna z zasad psychiatrii. Co prawda sprawdza się ona głównie w przypadku schizofreników, ale to nieważne. Chłopak nie był schizofrenikiem, cierpiał na pseudologia fantastica. Jednak faktem, oba te schorzenia mają nieco cech wspólnych, chociaż wydaje się, iż jest odwrotnie. Chociażby to, że w obu przypadkach pacjent tworzy swój własny, osobliwy świat. Sprawą drugorzędną jest to, że w zupełnie inny sposób. Jednak nie jest to na tę chwilę aż tak ważne.
Był z siebie dumny. Wymyślił wiele ciekawych historyjek, w które rzecz jasna oczywiście uwierzył. Nie dopuszczał nawet do świadomości opcji, że dziewczyna może mu nie uwierzyć. Musiała uwierzyć! Chłopak wierzył w tę opcję z całego serca.
Obserwował, jak ta wstaje, by otrzepać odzienie oraz wyrzucić jointa. Stojąc tak, obserwowała go. Poczuł się zmieszany, bo blondynka tym oto sposobem okazywała swoją wyższość nad naszym mitomanem. Jednak nadal nie myślał, że mogła mu po prostu nie uwierzyć.
Słowa towarzyszki zbiły go z tropu. A jednak nie wierzyła! Jak to, skoro on sam uwierzył? Nie chciał przyjąć tego do wiadomości. Po prostu nie potrafił, zwłaszcza że kłamstwa te stały się, podobnie jak i wszystkie poprzednie, częścią jego życia. Utkanego przez objawy jego choroby.
Wpadł na nowy pomysł. Może dziewczyna po prostu mu zazdrościła? Tak! To było pewnikiem, a przynajmniej w opinii chłopaka. Wyszczerzył zęby w psychodelicznym uśmiechu. Przejrzał ją i wierzył w to całym sobą. Szkoda, że wie, jaka jest prawda... a przynajmniej nie tyle nie zdaje sobie z tego sprawy, co po prostu tego nie wie. Uznał, że zwyciężył. Ponownie się zaśmiał, ale tym razem dość krótko. Miało to sugerować jego pewność siebie. I zaiste tak było.
Chłopak jednak nie wstał, bo było mu tak wygodnie. Ona stała, on leżał. I w taki sposób można było prowadzić dalszą konwersację.
- Moja mama nauczyła mnie, że nie wolno kłamać i trzymam się tej zasady. - ponownie się wyszczerzył. - nauczyła mnie również, że nie wypada okazywać innym swojej zazdrości. A to, co sobą reprezentujesz, jest czystą zazdrością. - ponowny wybuch śmiechu, tym razem krótszy, bo miał jej jeszcze coś do powiedzenia.
- Jesteś żałosna z tą swoją zazdrością. Widać, że trafiłem w samo sedno, mówiąc że jeszcze jak do tej pory niczego nie osiągnęłaś.
Ponowny śmiech uwolnił się z jego krtani. Teraz był tak głośny, że rozszedł się po całym cmentarzu. Kto wie, może nawet dalej? Kto to wie. Jednak było to bardzo prawdopodobne. Szpital stał dość niedaleko i ktoś z personelu może zareagować. Wtedy miałby niemały problem. Jego obawy wznowiły się. Dotyczyły tego, że tutejsi pracownicy są gotowi do doprawdy wszystkiego. Mogą tym samym zaciągnąć go do jakiegoś zabiegowego gabinetu i zacząć się nad nim znęcać. Jednak uznał, że jeżeli już usłyszeli, na pewno postanowili coś mu zrobić i tym samym już są w drodze. Nie zmieni już tego, więc mógł się śmiać dalej. I tak już nic nie zdziała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Bjorn
Królik

avatar

Liczba postów : 66
Data dołączenia : 01/03/2015

PisanieTemat: Re: Nagrobki   Czw Maj 21, 2015 12:03 pm

Wiadomo, że jego słowa chociaż trochę ją zabolały. Każdego by to zabolało. Jednak ona nie chciała po sobie tego pokazać. Wiedziała, że ma przewagę nad chłopakiem właśnie dlatego, że nie pokazuje swoich słabości. Widać było, że słabością Akinori'ego było to, że ktoś mógł mu nie uwierzyć i tworzył kolejne historyjki, by zaprzeczyć rzeczywistości. Mimo wszystko nie była zazdrosna. Bolało ją to, że miał poniekąd rację – niczego nie osiągnęła. Jak to miała zrobić skoro siedziała tutaj praktycznie od dziecka?
Nie chciała się już z nim wdawać z zbędne dyskusje. Było to niepotrzebne. Już nawet pomyślała, że znalazła kogoś w miarę normalne w Sykehus. Oczywiście myliła się. Chyba jeszcze długi czas minie zanim kogoś takiego tutaj znajdzie.
Popatrzyła znowu na niego z wyższością, żeby przez chwilę poczuł się jak karaluch. Uśmiechnęła się szyderczo i na do widzenia powiedziała tylko:
- Żeby cię w kaftan wsadzili i leczyli przez to, że jesteś tak żałosny w tym co mówisz – odeszła parę kroków, zwolniła, aby poczekać na jego reakcję, aż w końcu zniknęła mu z oczu. Chciałaby, aby w końcu ktoś z nią po prostu spokojnie porozmawiał, nie pokazując przy tym symptomów jakiejkolwiek choroby.
[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://liejukana.tumblr.com/
Akinori
Nieświadomy Kłamca

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 01/05/2015

PisanieTemat: Re: Nagrobki   Sob Maj 23, 2015 1:50 pm

Chłopak był z siebie zadowolony, odnosząc zamierzony skutek. No, może nie do końca, bo nie chciał by dziewczyna sobie poszła. Trochę go to zabolało ale, fakt faktem, nie tak bardzo, jak zabolały ją jego własne słowa, a czego chłopak raczej nie był świadom. Nieważne. Postanowiła sobie pójść, a on dopiero się rozkręcał! Miał w zanadrzu jeszcze wiele historyjek, kłamstw w które oczywiście uwierzył i czuł potrzebę podzielenia się nimi z jego dotychczasową towarzyszką. Nie mógł nawet uwierzyć w to, że stracił dobrą rozmówczynię. Co on teraz zrobi? Co pocznie? Pocieszał się jedynie myślą, że jeszcze kiedyś ich drogi życiowe mogą się zbiec, jednak Akinori nie zdawał sobie zbytnio sprawy z tego, że ją obraził i tym samym Bjorn może nie chcieć go już nigdy więcej widzieć. Ah, gdyby tylko wiedział, jak niegrzeczne a zarazem bezczelne były jego słowa...
Tak, teraz myślał tylko o tym, że sobie poszła. A jeszcze parę chwil temu był wściekły, za sprawą słów, jakie wypowiedziała. Zasugerowała mu, że powinien się leczyć! Bezczelna dziewucha, pomyślał z wciąż narastającą wściekłością. Nienawidził, jak ktoś sugeruje mu, że powinien się leczyć. Wiemy już, że nasz Japończyk nienawidzi medycyny i mamy tutaj głównie na uwadze psychiatrię. Nie wiadomo czemu dokładnie, ale podejrzewa się jego przeczucia o tego typu uprzedzenia. Czy to ważne? Raczej nie. Tak czy owak powątpiewał, że jeszcze kiedyś spotka kogoś tak fajnego, bo uważał że ta dziewczyna - mimo tego, co mu zasugerowała - jest ciekawą osobą. Nawet, jeżeli nie wierzyła w jego opowieści. Poniekąd nie mógł się z tym pogodzić... ale tylko poniekąd. Teraz musiał przyjąć do świadomości, że poszła sobie. Fakt faktem, mógł ją dogonić. Na pewno udałoby mu się to, biegał dość szybko, ale nie zrobił tego. Po pierwsze, nie chciało mu się wstawać z tej wygodnej pozycji. Po drugie, uważał że nie wolno nikogo zmuszać do jakiejkolwiek relacji czy też obcowania, rozmowy z kimkolwiek.
Po jakimś czasie wstał gwałtownie, że aż poczuł zawroty głowy, jednak kiedy minęło, otrzepał swoje odzienie. Stał obok tego nagrobka, który wcześniej tak go fascynował. Do czasu. Wszystko przemija... nawet jego śmiech! Nie śmiał się i to było dziwne. Niepodobne do naszego mitomana. Nawet sam nie zwrócił na to uwagi. Wpatrywał się w nieustannie oddalającą się od niego sylwetkę Bjorn. Zatęsknił do tamtych chwil, kiedy mógł wpatrywać się w te jej mądre oczy oraz nietypowo jasne włosy. Nie, nie zakochał się. Był tego w stu procentach pewien, jednak czy oby na pewno? Nieodgadniona jest psychika Akinoriego...
Zrezygnowany, westchnął i sam ruszył w przeciwnym kierunku. Tam, gdzie stał kompleks szpitalnych budynków. Wkrótce potem można było usłyszeć histeryczny śmiech. Ah ten Akinori... Postanowił poszukać kogoś innego do rozmowy, bo chłopak bardzo lubił konwersować. Kogoś, komu mógł znowu powierzyć swoje kłamstewka. Kłamstewka, w które oczywiście ktoś uwierzy, czyli kogoś nieco odmiennego od Bjorn.

Z/T
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Nagrobki   

Powrót do góry Go down
 
Nagrobki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Podwórze :: Cmentarz-
Skocz do:  









~**~
I love PBF
Halo PBF
Vampire Knight
AXIS MUNDI
Kuroko no basuke
BlackButler
HogwartDream
Wild Land AAF
Pogrzebowe Wino
Partnerstwo & Toplisty