IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kaplica

Go down 
AutorWiadomość
Lucien
Pan Grabarz

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 07/02/2015

PisanieTemat: Kaplica   Sro Lut 11, 2015 9:05 pm

Niewielki ceglany parterowy budynek, który najwidoczniej ma już swoje lata. W niektórych miejscach cegły posiadają już ubytki, jeżeli nie zasłania ich bluszcz. Praktycznie wygląd kaplicy z zewnątrz nie zachęca nas do wejścia - masywne drzwi wypadające z zawiasów, gdzieniegdzie nawet wybite kolorowe witraże. Zresztą, wnętrze nie jest lepsze, jeżeli nie powiedzieć, że gorsze. Dziwny zapach wydobywający się ze środka czuć już przy drzwiach. Ale skoro jesteś taki uparty i chcesz tam wejść... masz szczęście, jeżeli drzwi cię nie przygniotły. Wchodząc do środka czujemy pod stopami miękki, jednak obrzydliwie gnijący wąski dywan koloru czerwonego, ciągnący się aż do skromnego ołtarzyka. Po bokach umieszczone są podłużne drewniane ławki skierowane w stronę ołtarza - jeszcze nie potwierdzono ich stanu, ale zawsze sam możesz to sprawdzić. Co ciekawsze w jednym z kątów można znaleźć brązowe pianino, choć nie posiada może z trzech, czterech klawiszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sykehus.forumpl.net
Lizard
Reptile Eyes

avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 12/03/2015

PisanieTemat: Re: Kaplica   Wto Kwi 28, 2015 11:14 pm

Nogi niosły go w nieokreślonym kierunku. Niesiony niczym bezwładny liść na wietrze, pozwolił swoim myślom błądzić, a ciału robić na co miało ochotę. W ten sposób znalazł się po pewnym czasie przed wejściem do kaplicy. Początkowo stał i patrzył na nią z dość obojętnym wyrazem twarzy, wstępnie nie rejestrując z czymże ma własnie do czynienia. Ten zapomniany najwyraźniej przez samego Boga budyneczek stał smętnie, samotny i porzucony, niczym zapomniana zabawka, która nie była już nikomu potrzebna. Domek dla lalek, bez mieszkańców... Liam, patrzył na to dzieło korozji i powolnego zniszczenia i zastanawiał się. Czy nie było ono w jakiś sposób podobne do niego samego? Otóż było. Mieli bowiem wspólne cechy. O nim też zapomniano, a sam nic o sobie prawie nie pamiętał. Był tu na tyle długo, że zdołał przypomnieć sobie coś takiego jak jego miano. Już nie był tylko zwykłą liczbą, jak przez większość czasu go nazywano. Patrzył na budynek, po czym przywrócił sobie zmysły na ziemię. Nie błądził już w swych myślach, był świadom tu i teraz. Wiedziony impulsem podszedł do wejścia i przełknął ślinę. Drzwi nie wyglądały zbyt dobrze, ale ustąpiły. Chłód uderzył go wraz ze słodką wonią gnicia. Tak. To miejsce było bardzo zaniedbane. Popatrzył w ciemność wnętrza, a ona popatrzyła na niego. Liam zawahał się tylko chwilę, napawając tym co widzi. Ciemno jak w jego wnętrzu. Ponuro. Brudno i bez wyrazu. Znalazł miejsce dla siebie? Obejrzał się przez ramię, jakby nagle uświadomił sobie, że ktoś na niego patrzy. Przez jego obojętną twarz przemknął strach. Ile razy jeszcze miał sobie tłumaczyć, że nikogo tam nie było... Umysł nie słuchał, zawsze czuł, że ktoś tam jest. Że patrzy. Że pragnie naruszyć jego przestrzeń osobistą, pogwałcić ją swoją obecnością. Już się nie wahał. Ten nieistniejący ktoś zawsze tam gdzieś był. Znów postanowił odsunąć ten byt na plan dalszy. Wszedł do środka i przymknął drzwi, uważając by ich nie zatrzasnąć i czasem nie paść ofiarą słabo trzymających się zawiasów. Wszedł głębiej. Było ciemno, cicho i ponuro. Westchnął, napawając się tym stanem otoczenia. Szedł do przodu kaplicy, do miejsca gdzie znajdował się ołtarzyk. Oparł o niego dłoń. W jego umyśle błądziły jakieś myśli na temat tego miejsca. Wiedza. Tak bliska, a tak daleka. Był zawieszony w niebycie własnego umysłu, a flegmatyzm tego szpitala mu nie pomagał...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nero
Helvetti Ritari

avatar

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 15/03/2015

PisanieTemat: Re: Kaplica   Sro Kwi 29, 2015 12:15 am

Pustka... Tym ostatnio było "życie" Nero. Nie miał kompletnie to co robić. Nuda. Jeszcze większa nuda. Nieznośna nuda. Odkąd jego ostatnia ofiara samoistnie popełniła samobójstwo nie wiedział co ze sobą zrobić. Nie chciał jego śmierci, ale cóż... Po fakcie ciężko zareagować. Więc teraz bez jakiegokolwiek celu snuł się po tym marnym padole łez od czasu do czasu dokuczając innym. Zazdrościł ludziom ich delikatności. Tego, że niektórzy doceniają to, że nie mają zbyt wiele czasu.
Lubił podglądać innych pacjentów, szczególnie tych, którzy dosyć otwarcie okazywali uczucia. Szczególnie spodobała mu się miłość. Uczucie, którym darzą się zazwyczaj dwie jednostki. Fascynował się tym do tego stopnia, że praktycznie poznał wszystkie jej aspekty aż w końcu sam chciał ją poznać. Od tak dla czystego kaprysu i z powodu znużenia.
Z tego też poczucia udał się do kaplicy. Lubił to miejsce, bo było rzadko używane przez pacjentów. Tutaj mógł być sam. Tak myślał przynajmniej. Pojawiając się w kaplicy od razu dostrzegł postać chłopaka. Zaintrygowała go jego postać więc usiadł na ołtarzu uśmiechając się szeroko do siebie. To była jego okazja. Więcej może się takich nie zjawić.
Postanowił się zabawić. Stworzył ze światła małe świetliste motylki, które zaczęły krążyć wokół postaci chłopaka. Jedne przysiadały na jego ramionach, włosach, nosie... Wszędzie gdzie się dało, a Nero się temu przyglądał z czystą satysfakcją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizard
Reptile Eyes

avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 12/03/2015

PisanieTemat: Re: Kaplica   Sro Kwi 29, 2015 12:30 am

Przyglądał się porozbijanym witrażom i temu, jak szkło, niczym odłamki potrzaskanej duszy, rozsypały się poniżej okien kaplicy. Powietrze pełne było chłodu i zatęchłego zapachu kurzu i zapomnienia. Czy tak właśnie pachniała samotność? Było to bardzo możliwe. Czarnowłosy wiedział teraz jak wyglądała i jaką miała woń. Nad smakiem nawet nie musiał się zastanawiać, jasnym jak słońce było, że to gorycz szła z nią w parze. Oparty dłonią o ołtarz wodził wzrokiem po żebrach sklepienia. Zastanawiało go, czy były stabilne, czy też całe to miejsce kruszało, stając się coraz bardziej niebezpiecznym. Alegoria ludzkiej duszy. Im bardziej zniszczona, tym ciemniejsza i przerażająca. W takich sercach nie było już miejsca na szczęście i przyjemności. Pogrążone w słabościach i cieniu, zatracały się, po pewnym czasie czerpiąc przyjemność ze stanu, w którym się znajdowały. Mrok pochłaniał i ekscytował. Złapanego doprowadzał do chorej ekstazy w swym zniszczeniu. Przerażające i piękne zarazem. Liam drgnął, gdy kątem oka dostrzegł jakiś błysk. Zwrócił głowę w jego stronę, spodziewając się zobaczyć kogoś, kto mógł przynieść ze sobą światło, bezczeszcząc sakralną już ciemność tego miejsca. Zamiast jednak dostrzec kogoś takiego, tuż obok swego ramienia dostrzegł motyla. Świetlistego, pięknego motyla. Był porażony. Coś takiego nie mogło istnieć w sercu mroku. Czy to jego głowa to stworzyła, czy też był to jakiś znak? Może jednak miejsce to nie było do końca zapomnianym? Pokręcił głową, to raczej nie możliwe. W takim razie, co to było? Gdy pojawiło się ich więcej i zaczęły powoli latać wokół niego, a potem przysiadać na nim, wyprostował się powoli, ale ostrożnie. Nie chciał ich spłoszyć, były... Ciepłe. Niesamowite. Rozpraszały tę ciemność, do której tak przywykł i w której się zakochał. One były czymś innym. Egzotycznym. Jego obojętną twarz zmieniło uczucie zafascynowania, może jakiejś bladej nadziei? Nadziei?! Na co. Nie dla niego coś takiego. Zmrużył oczy, teraz w jego spojrzeniu gościła tęsknota. Nie miał pojęcia za czym, ale czuł się z tymi emocjami nieswojo. Dotknął ostrożnie jednego z motyli...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nero
Helvetti Ritari

avatar

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 15/03/2015

PisanieTemat: Re: Kaplica   Sro Kwi 29, 2015 12:59 am

Lustrował uważnie chłopaka. Jego i otoczenie, gdzie wodził wzrokiem. Kaplica, jak dla Nero, była bezpieczna, bo nie mógł zostać zraniony fizycznie przez coś takiego. Kaplica sama w sobie była urokliwa. Stanowiła ona azyl dla tych co chcieli oderwać się od brutalnej rzeczywistości.
Reakcja chłopaka za to go zaciekawiła. Widział już wiele różnych, ale jeszcze nie spotkał się z takim zaciekawieniem jego małymi tworami. Były wszak niegroźne, a stanowiły pociechę swoją delikatnością. Właśnie wtedy też, gdy chłopak dotknął jednego ten rozsypał się w drobny, złoty pył i zniknął. Zaczęło pojawiać się ich więcej aż rozświetliły kaplicę. Wtedy też postanowił się mu ukazać.
Nero siedział na ołtarzu z zarzuconą nogą na nogę, delikatnie się uśmiechając. Jego nietypowe złote oczy przyglądały się uważnie nieznajomemu.
- Witaj - odparł cicho poszerzając uśmiech. - Co sprowadziło cię do tego miejsca? Nie jest ono zbyt popularne... - dodał po chwili jakby nie było niczym dziwnym, że wziął się praktycznie znikąd. Jego nad wyraz niezbyt normalny strój zdradzał nieco jego tożsamość. Postanowił wdać się w dyskusję i zobaczyć czy uda mu się nawiązać nowy pakt. Brakuje mu osoby, z którą mógłby porozmawiać, spędzać swój czas...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizard
Reptile Eyes

avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 12/03/2015

PisanieTemat: Re: Kaplica   Sro Kwi 29, 2015 1:22 am

Nie mógł się nadziwić tym świetlistym motylom. Czy naprawdę były tylko wytworem jego umysłu? Jeśli tak, to równie szybko jak się pojawiły, powinny wkrótce zniknąć. W gruncie rzeczy Liam obawiał się szaleństwa. Nie straszne mu było przebywanie w pustce, ale szaleństwo i postrzeganie świata w sposób inny niż znany jemu sprawiało, że miał dreszcze. Motyl, którego dotknął, rozprysł się. Zniknął rozsypując się w pył, niczym niemal wszystkie dziecięce marzenia mieszkańców tej planety. Czarnowłosy spochmurniał na moment, ale obserwował dalej. Wiedział już, że nie powinien dotykać tych bytów. Pojawiło się ich natomiast więcej. Dużo więcej. Tyle, by rozświetlić cały mrok kaplicy. Liam był pod wrażeniem. To również było nowe, od dawna bowiem dręczyło go znużenie. A teraz nawet odczuł coś więcej, niż mniej. Nagle bardziej odczuł, niż usłyszał, że nie jest tu już sam. Cały jego organizm zaalarmował go o tym fakcie. Nie było to jednak takie uczucie jak zwykle. Było w pełni realne, niemal namacalne. Tak samo jak osoba, która siedziała teraz na ołtarzu, niespełna 3 metry od Summersa. Odwrócił się dopiero, gdy usłyszał głos. Przyjrzał się osobie, która pojawiła się tu znikąd. Miał tego bolesną świadomość. Nie słyszał, aby ktoś tu wcześniej był, lub później wchodził. A kiedy skonfrontował podszepty swego umysłu z obrazem, był już niemal całkowicie pewny, że ma jakieś urojenia. Czyżby nawdychał się stęchlizny? Nie był głupi, widział demona. Przynajmniej tak nazwał go w swej głowie. Interesował się tym, czytał książki o takiej tematyce. Z jednej strony był zafascynowany, a z drugiej wstrząśnięty, co też jego umysł wytworzył. Powinien milczeć? Powoli poruszył ręką, strącając tego motyla, który kręcił się teraz powoli po jego twarzy. Odezwał się w końcu, dochodząc do wniosku, że rozmowa z wytworem swej głowy, może być interesująca
- Zapewne nie. W końcu ciemność i samotność nie jest dla wszystkich. W sumie, może to miejsce mnie tu sprowadziło?
Odpowiedział i znów powoli się rozejrzał. Kaplica wydawała się być teraz cieplejszą, bardziej kojącą. Dziwne, poczuł drgnięcie w klatce piersiowej. Nie potrafił go sklasyfikować. Znów zwrócił swoje przygaszone oczy na blondyna...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nero
Helvetti Ritari

avatar

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 15/03/2015

PisanieTemat: Re: Kaplica   Sro Kwi 29, 2015 11:12 am

Nero nie wiedział jak chłopak go klasyfikuje i ocenia. Niestety nie potrafił czytać w myślach, ale to i lepiej. Tak jest o wiele ciekawiej nie wiedząc co myśli sobie jego ofiara. Taka szczypta ekscytacji w jego pustym bycie. Miał aż za dużo wolnego czasu, który spożytkował na posilaniu się duszami innych, a teraz nawet i tym znudzony po prostu trwał i czekał na dobrą okazję by kogoś poznać. Nero nie chciał nikogo zabijać, wszak po co zabijać towarzysza, który mógłby dostarczyć wielu informacji, ba, jeśli zainteresuje Nero na tyle to może coś z tego by wyszło...
Ale gdybanie na bok. Wrócił myślami do bruneta obserwując jak zachwyca się motylkami. Skierował całkiem liczną grupę na niego, która po chwili usiadła na nim. Wywołało to śmiech draugara, który odbił się echem od ścian kaplicy. Na jego słowa zszedł z ołtarza podchodząc do niego.
- Całkiem możliwe... To miejsce ma swój pewien urok... Widzę jednak, że podobając i się moje stworzonka. Co o nich myślisz? Mam na myśli rzecz jasna te świetliste motyle. - odparł spokojnie przyglądając mu się uważnie i obchodząc dookoła. Chciałby go dotknąć, ale niestety z tym sobie będzie musiał jeszcze poczekać. Wystawił rękę, na którą zleciał po chwili jeden z motylów i przysiadł.
- Potrafię więcej... Znacznie więcej... Jak ci na imię człowieku? - spytał go po chwili podchodząc nieco bliżej chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizard
Reptile Eyes

avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 12/03/2015

PisanieTemat: Re: Kaplica   Sro Kwi 29, 2015 1:00 pm

Przyglądał się swojej marze. Czym była? Co miała sobą prezentować? Wytworem której części jego mózgu mógł być ten blondwłosy rycerz. Nie oceniał go, nie próbował zrozumieć. Tylko patrzył. Czy jego umysł chciał mu coś przekazać? Sam jeszcze tego nie wiedział i miał nadzieję wkrótce rozwiać swoje wątpliwości. Motylki zaczęły się do niego zlatywać. Liam obserwował je z niemym szokiem i zachwytem. Obsiadły go przez co uznał, że może wyglądać idiotycznie. Skąd w ogóle taka myśl 'wyglądać idiotycznie'. Kto miałby go tu niby oceniać i oglądać. Nie obchodziło go zdanie innych, tak więc stał w kompletnym teraz bezruchu i pozwolił tym świetlistym istotkom obsiąść się. Miał je na głowie, na ramionach i rękach. Odganiał je tylko od twarzy. Demon zaczął się śmiać. Taki był zabawny? Zmrużył lekko oczy. Tutaj zwykle nie słyszało się szczerego śmiechu, tylko te szaleńcze. On sam nie pamięta kiedy ostatnio się śmiał, podobnie jak nikt nie śmiał się z niego. Milczał więc, przeciągając ciszę ze swojej strony. Czy kaplica miała urok? Powiódł po niej swymi chłodnymi niebieskimi oczami. Miała, jakiś. Zerknął też na motyle. Już wcześniej przyszło mu do głowy, że są wytworem jego podświadomości, ale nie sądził, że będzie to jeszcze bardziej zawiłe. Czyli motyle były od tego demona. Między jego brwiami pojawiła się lekka zmarszczka, gdy dwa fakty mu się nie chciały połączyć w logiczną całość
- Demon i światło... Ciekawe...
Skwitował w miarę cicho. Znów skupił uwagę na osobie demona. Jego mózg stworzył go zupełnie osobnym bytem. Z własnymi gestami, mimiką i charakterem. Nabrał szacunku do samego siebie. Był naprawdę w stanie wytworzyć osobną, logiczną istotę? Jednak jak i on sam, demon cechował się ciekawością. Pytał go o imię? Nie powinien go czasem znać?
- Imiona to dość nieistotne sprawy, plakietki którymi świat nauczył się określać innych. Moja brzmi 'Liam', a ciebie jak mam zwać?
Zapytał w sumie dla czystej rozrywki, bowiem chciał sprawdzić do jakich granic jego umysł rozciągnął się przy kreacji tego blondyna. Obserwował go chłodno, lecz z uwagą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nero
Helvetti Ritari

avatar

Liczba postów : 11
Data dołączenia : 15/03/2015

PisanieTemat: Re: Kaplica   Sro Kwi 29, 2015 1:40 pm

Zaczął powoli interesować się tym co siedzi w głowie chłopaka. Był ciekaw kim jest, na co choruje i za co go los pokarał tym, że trafił do Sykehus. To jest istne piekło, ale pozwalające tym, którzy się nie wychylają, prowadzić spokojne życie. Nero szczególnie przypadła do gustu aparycja chłopaka. Nie spodziewał się spotkać tutaj kogoś tak... Pięknego i enigmatycznego. Chciał mieć go dla siebie, od tak znowu z powodu czystego kaprysu i braku lepszych zajęć. Słysząc słowa chłopaka znowu się zaśmiał lekko.
- Tak... Wy nazywacie nas demonami... Tutaj jednak zwiemy się Draugarami. Pojawiliśmy się wraz z tym miejscem i sami nie wiemy po co. Każdy z nas ma inne specyficzne zdolności. Moimi jest światło... Dowolna manipulacja i zabawa... - powiedział całkiem optymistycznym tonem i zmienił motylki w ptaki różnego rodzaju. Skąd o nich wiedział? Bywało, że czytał sobie książki, które były w tutejszej bibliotece. Aktualnie pochłonął już wszystkie, a nowe się nie pojawiały.
Po chwili trwania w ciszy machnął ręką i wszystkie twory zmieniły się w złoty pył unoszący się w powietrzu.
- Liam... Ładne imię, pasujące rzekłbym nawet... Ja natomiast noszę imię Nero. Tak zwykł mnie nazywać mój poprzedni... "Partner". Przyzwyczaiłem się i tak zostało. - odparł nader dumnie z tego, gdyż wcześniej nie miał konkretnej nazwy, nie miał nic na stałe, pozwalał nazywać się, ale rzadko reagował na te wymyślone przydomki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Lizard
Reptile Eyes

avatar

Liczba postów : 24
Data dołączenia : 12/03/2015

PisanieTemat: Re: Kaplica   Pią Maj 01, 2015 2:18 am

Przyglądał się jedynie twarzy i osobie tego przedziwnego bytu, który stworzył w swej głowie. Jego mina pozostawała niemal nieporuszoną emocjami, niczym marmurowy posąg, póki patrzył na blondyna. Nawyk. Nie mógł wykrzesać emocji otwarcie. Zerknął przez ramie na kaplicę, znowu to uczucie? Ale podejrzewał, że poza demonem, nie było tu teraz nikogo. Chyba, że zatracony w swym umyśle stracił kontakt z rzeczywistością i zamknął oczy na jakiekolwiek faktycznie żywe osoby. Demon przemówił. Draugry? Już gdzieś słyszał tę nazwę, ale jeszcze nie miał pojęcia w którym kościele mu dzwoniło. Demony, które pojawiły się z tym miejscem? Co to znaczyło? Pamięć Liama była zawodna. Nie wiedział czemu, odzyskał kilka informacji o sobie ze swej karty, ale poza tym nie wiedział kompletnie nic. Czy w taki sposób jego podświadomość radziła sobie z amnezją? To miejsce 'pojawiło się'? Dalej padły równie interesujące informacje, jego demon manipulował światłem... Nazwał go swoim, bowiem zaakceptował go jako swoje dzieło. Patrzył, jak motyle zmieniają się w ptaki, a potem rozpryskują i pod postacią pyłu unoszą teraz w powietrzu. To wyglądało bardzo poruszająco, ale jedyne co zmieniło się w ego twarzy to nieco mocniej otworzone oczy. Blondyn przedstawił się jako 'Nero'. Od czarnego, czy od Nerona? Jakiś czas temu wpadła w jego ręce biblia, nieco więc sobie poczytał... Draugr miał poprzedniego partnera? Spojrzenie Liama wyostrzyło się i wpięło w osobę blondyna
- Poprzedniego? A co się z nim stało?
Przyszło mu do głowy, wiec zapytał. Nie był w sumie aż tak bardzo ciekaw, ale forma i to, jakim blondyn powiedział swe słowa, pchnęły go do otwarcia ust i wypowiedzenia myśli.
Po dłuższej chwili nadszedł czas, przy którym będąc poza swoimi pokojami pacjenci dostawali ostro po głowach, dlatego Liam pożegnał wymysł swej głowy i opuścił tę zatraconą kaplicę.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kaplica   

Powrót do góry Go down
 
Kaplica
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: Podwórze :: Cmentarz-
Skocz do:  









~**~
I love PBF
Halo PBF
Vampire Knight
AXIS MUNDI
Kuroko no basuke
BlackButler
HogwartDream
Wild Land AAF
Pogrzebowe Wino
Partnerstwo & Toplisty