IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Restauracja

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Lucien
Pan Grabarz

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 07/02/2015

PisanieTemat: Restauracja   Sro Lut 11, 2015 9:03 pm

Niegdyś to pomieszczenie zapewne służyło do nakarmienia gości naszych ukochanych pacjentów - teraz jednak lepiej nada się jako wyżerka dla zgłodniałych szczurów. Co dziwne, bladożółte ściany są w dość dobrymi stanie - tak samo jasne kafelki na podłodze, choć czasem można wdepnąć w jakieś małe odchody, najpewniej należące do jakichś gryzoni. Od jednej ściany widnieją równo porozkładane okrągłe stoły, przy których znajdą się po dwa, trzy bądź cztery metalowe krzesła. Brak tu jakichkolwiek okien, a żarówki w żyrandolach zaczynają już migać, ale nadal dają nam potrzebne do życia światło. Ach, warto wspomnieć, że jeśli przyszedłeś tutaj z myślą o najedzeniu się, to niemile cię zaskoczę... od drugiej strony pomieszczenia stoją następująco - mała lodówka, stara kuchenka, młynek do mielenia kawy i kilka blatów - a wszystko pokryte grubą warstwą tłuszczu. Natomiast jeżeli przejdziemy się bliżej możemy zauważyć powyciągane pudełka oraz opakowania, których zawartość stroi podłogę. Prócz tego z dwa metry od tego wszystkiego stoją szafki, a na nich wgłębione do drewnianych półek metalowe "miski", wyglądem przypominające jednak bardziej umywalki. Dobrze, że wszystko, co w nich zawarte, leży pod przezroczystą warstwą szkła, ponieważ gdyby były otwarte, nie wytrzymałbyś tam więcej niż minuty bez pawia - a wszystko przez zgniłe, spleśniałe, niedojedzone i dziwnie zmutowane jedzenie, które kiedyś zapewne serwowały kucharki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sykehus.forumpl.net
Ruby
Zmrocze

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 17/02/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja   Czw Lut 26, 2015 11:05 pm

Szła bardzo energicznym, szybkim krokiem. W jej ruchach dało się bez problemu wychwycić całą złość, niezadowolenie, poddenerwowanie sytuacją, w której się znalazła. Wydawałoby się, że będzie iść dalej, przecież już tak się rozpędziła, weszła w znajomy rytm i gdyby tak szła, szła i szła, może obeszłaby calutki szpital, zdążyłaby się uspokoić. A może wręcz przeciwnie? Nakręciłaby się i zaczęła demolować pierwsze napotkane miejsce. Nie żeby miała z tego powodu wyrzuty sumienia. Po prostu może lepiej nie zwracać na siebie aż tyle uwagi? Jeszcze nie teraz. Ale to wszystko tak naprawdę nie miało znaczenia. Liczył się fakt, ze Ruby zatrzymała się u wejścia do restauracyjki. Gdyby w środku ktoś się znajdował, mógłby spokojnie powiedzieć, że swoim dynamizmem i pewną pozą, Ruby zrobiła niemal wejście smoka. Zarechotała pod nosem, gdy oczkami wyobraźni zobaczyła samą siebie w drzwiach tego godnego pożałowania miejsca. Oj tak, gdzie by szukać drugiej, jak ona? Twarz, która jeszcze przed chwilą błysła krzywym, niepokojącym uśmieszkiem, szybko wygięła się w wyrazie irytacji. Okna. Gdzie są okna? Dlaczego nie może wyjrzeć na zewnątrz? Zrobiła kilka kroków naprzód. Niemal leniwie odbiła się od ziemi i wskoczyła na najbliższy stolik. Potem, na następny i znowu następny. Skupiając się na tej czynności znów się zaśmiała. Zupełnie do siebie i raczej przez zęby. W końcu opadła na jednym z nich, usiadła po turecku. Nudy, nudy, nudy. Może by czegoś poszukać? Raczej kogoś, bo wszystkie przedmioty znała już prawie na pamięć i przysięga, jeśli teraz natknęłaby się na jakiś, mogłaby cisnąć nim o ścianę. Ajajajaj, więc czemu by nie zrobić tego z krzesłami? Oparła głowę o dłoń, wbiła oczy w stojące naprzeciw krzesło. Jej wzrok zawisł jak czarna, gęsta chmura nad bogu winnym meblem, jakby coś szykowała, ale jeszcze jej się nie chciało wprowadzać ów czegoś w życie. Musi coś zrobić. Musi, bo zwariuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelo
Wygnaniec

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 16/02/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja   Czw Lut 26, 2015 11:44 pm

O tak późnej porze kiedy to Ruby krzątała się po opuszczonej lokacji nie zdawała sobie z początku sprawy, że nie jest do końca sama w wypełnionym pleśnią pomieszczeniu. Wielu pacjentów, podobnie jak i część personelu śmiała twierdzić, iż nocą można dojrzeć całe mnóstwo niezwykłych rzeczy, a niektóre miejsca same w sobie posiadają przedziwną aurę. Cóż to takiego jest godne jej uwagi w tym szpitalu, a teraz miało się ukazać istocie o nieznanym pochodzeniu?
Po kilku chwilach kiedy to chuda dziewczyna przygotowywała i planowała wykonać z góry nieokreśloną dla osoby trzeciej czynność cała podupadająca kuchnia wypełniła się niesamowitym chłodem, a wręcz lekkim przymrozkiem. Znaczące obniżenie temperatury w tak niewielkim przedziale czasowym nie mogło wytworzyć się naturalnie, gdyż intuicyjnie szczególnie dla człowieka oraz nawet Draugara był to spadek o mniej więcej dziesięć stopni w skali Celsjusza. O ile przedziwna istota odczuła potrzebę rozejrzenia się po sali to nie dostrzegła nic nowego... przez pierwsze kilka minut.
Przerażający wzrok kobiety w końcu ogarnął nieco niewyraźną, prawie przeźroczystą postać chłopca siedzącego na drewnianym zydelku koło lodówki. Był to dokładniej opisując blondyn o średnim wzroście ze szczupłą sylwetką w nocnej, dwuczęściowej piżamie. Przenikając swoimi dłońmi przez drzwiczki chłodziarki tak jakby szukał jedzenia, lecz nie zdołał nic utrzymać we własnych, bezbarwnych dłoniach. Posilając się przegryzał powietrze jakoby w miejscu jego palców znajdowała się kanapka lub jakiś pączek. Był wyjątkowo zajęty spożywaniem posiłku, aczkolwiek nie wydawał żadnych dźwięków podczas wchłaniania "niewidzialnego" pieczywa czy też słodkiej bułki. Nie, to nie był człowiek. Definitywnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ruby
Zmrocze

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 17/02/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja   Pią Lut 27, 2015 10:50 pm

Chłód, nagły chłód. Jak dla niej nawet dość przejmujący. Zmarszczyła w niezadowoleniu nos, ale tylko na chwilę, szybko przybierając bardziej poważny wyraz twarzy. Omiotła pomieszczenie spojrzeniem. Ani żywej duszy. Zresztą czego się spodziewała o tej godzinie? Od tej nieszczęsnej chłodziarki z pewnością nie mogło tak ciągnąć...
I wtedy go zobaczyła. Zarys jasnowłosego chłopięcia w piżamie. W pierwszym momencie pomyślała, że są do siebie nawet podobni. Jasnowłosi, nieludzcy. Bo co do nieludzkości chłopca nie miała wątpliwości. Przecież widziałaby, że ktoś tu wchodzi. Oj tak, z pewnością by widziała, poczułaby, tak jak zawsze czują jej wygłodniałe zmysły. Obserwowała go chwilę próbując odkryć, co takiego wyczynia ta dziwna zjawa. Lodówka? Niewidzialna kanapeczka? Wstała i spojrzała na niego z góry. Po chwili przeskoczyła kilka stolików w jego stronę. Stojąc tak na najbardziej wysuniętym w jego kierunku meblu, zaczęła swoją przemowę.
-No co tam, chłopczyku?
Zaczęła nieco znudzonym głosem.
-... w przezroczystym płaszczyku.
Zachichotała pod nosem najwyraźniej rozbawiona swoją słabą rymowanką. Śledziła jego dłoń trzymającą niewidzialne jedzenie. On sam był jak zepsuta kanapka, zdatna do spożycia, zmarnowana.
-Smakuje, co?
Zapytała, a w tonie jej głodu dało się wyśledzić powoli narastającą wrogość. Czy on z niej kpił? Czy swoim śmiesznym kalamburem prezentował jej jak żałosny żywot prowadzi? Że niby kłapie paszczą w puste powietrze, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelo
Wygnaniec

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 16/02/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja   Pią Lut 27, 2015 11:34 pm

Na samym początku upiór dosłownie zignorował kobietę lub jej nie dosłyszał, gdyż podczas spożywania niewidzialnego chleba z szynką w ogóle nie spojrzał w kierunku żeńskiego stwora. Jak widać pożywianie się stanowiło priorytet i choć dla obserwatora z zewnątrz mogłoby się to wydawać zwykłą grą aktorską widma to niekoniecznie taki musiał być zamiar ducha. Zjawy ciężko zrozumieć, toteż ich działania (czynności) w dużej mierze są uwarunkowane przez kilka bodźców - głównie tych zewnętrznych.
Czas konsumowania kanapki miał jednak dobiegnąć końca, a więc tak też się stało. Młodzieniec leniwie podniósł się z krzesełka i dopiero wtedy swoim własnym, mętnym wzrokiem począł lustrować postać Draugara. Skrzywił się jeszcze bardziej niż na początku. Widać sam zapewne nie miał dobrego humoru.
- Ilu was jeszcze tutaj przyjdzie... Bezduszne demony...
Odezwał się, co niezwykle naruszyło uszy dziewczyny. Głos zmarłego nie był przyjemnym w swojej barwie i jednocześnie bardzo uprzykrzał próby skoncentrowania się na treści jego słów. To mogło być celowe działanie niematerialnego bytu. Wszak od wielu lat krążyły opinie, iż duch niezadowolony potrafi stać się realnym koszmarem niejednej istoty oraz torturą samą w sobie. Ruby nawet jako "nieczłowiek" nie była w stanie tego powstrzymać. To coś wykraczało poza wszelkie żywe formy życia.
- Tułam się po tym przeklętym szpitalu jak co noc... Szukam spokoju... A ty masz za dużo energii...
Skomentował krótko z odpowiedzią na jej pytanie i westchnął, przy czym jego westchnięcie było kolejnym podmuchem zimna w twarz wychudzonej przedstawicielki płci pięknej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ruby
Zmrocze

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 17/02/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja   Pią Lut 27, 2015 11:49 pm

Gdy zaczął mówić, twarz kobiety wykrzywiła się w grymasie podobnym do tego, który gościł tu jeszcze przed chwilą. Szybko zmienił się on w pogardliwy uśmiech, a chwilę potem Draugar wybuchnęła śmiechem.
-Bezduszne demony! Toś wymyślił! Spójrz na siebie, chłopczyku. Jestem pewna, że z dnia na dzień coraz mniej w tobie człowieka. Ale nie przejmuj się. Trudno żeby było inaczej.
Wzruszyła ramionami. Zgniłe ścierwo będzie ją traktować z góry? Proszę bardzo. To nawet zabawne. Ciekawe czy sam zdaje sobie sprawę z beznadziejności swojej sytuacji, z tego co niechybnie go czeka. Prędzej czy później. Jest zawieszony między życiem, a śmiercią. W takiej sytuacji nie można wytrzymać długo o zdrowych zmysłach. Chociaż im dłużej przebywała w szpitalu, tym mniej pewna była czym tak naprawdę są owe "zdrowe zmysły". Tak, szerzyła się tu jakaś zaraza. Zagnieżdżała się w mózgu, zapuszczała korzenie w umysł i nikt nie mógł pozostać nieskażony. Nawet on, nawet on kiedyś tego doświadczy! Jakaś mała część niej tańczyła w środku na myśl o tej niesamowitej, pasjonującej przemianie. Ach, ile by dała żeby ją zobaczyć!
-Pozwól, że cię oświecę. Nie przyszłam tutaj. Nie chcę tu być. I tak, zdecydowanie mam za dużo energii. Wiesz dlaczego? Bo jestem zamknięta w klatce. Dokładnie tak, jak ty!
A bestii nie zamyka się w klatkach. Mówiąc to, gibała się na stole to w lewo, to w prawo, jakby do jakiejś słyszanej tylko przez nią melodii. Chłopczyna może sobie wiać ile chce. Nie lubi zimna, tym bardziej tak nagłego, ale podmuchy są jej generalnie przyjazne. Ile by dała żeby poczuć silny wiatr we włosach, na twarzy, na ciele, dać się porwać i wyfrunąć gdzieś daleko, daleko...
-Jedziemy na tym samym wózku. Prawie. Różnica jest taka, że ty będziesz tu gnić i pleśnieć do końca świata i jeszcze trochę.
Tak, ona jeszcze widzi światło. Jeszcze je schwyci. Mocno, choćby miały zacząć krwawić jej ręce. I nie wypuści tylko wespnie się w górę, na zewnątrz, wyczołga się do rzeczywistości. Choć ton jej głosu wyraźnie wskazywał na to, że próbowała być uszczypliwa, jej usta uśmiechały się zadowolone, jakby już myśląc o tej najbardziej fascynującej z przygód (która niewątpliwie czekała ją prędzej czy później), ukazując rząd białych, równiutkich jak klawiatura fortepianu zębów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angelo
Wygnaniec

avatar

Liczba postów : 13
Data dołączenia : 16/02/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja   Sob Lut 28, 2015 12:16 am

Draugar nie zdawał sobie sprawy z tego jak długo duch nieżywego chłopca nawiedzał ten szpital. Poczucie czasu nie istniało w tym dziwnym, zawieszonym gdzieś w czasoprzestrzeni miejscu. Tym bardziej pojęcie czasu nie istniało dla samej istoty z zaświatów. Był zmęczony wieczną tułaczką, brakiem ciepła drugiej osoby oraz swoistym bólem związanym z nietuzinkową egzystencją. On już cierpiał. On już gnił tutaj. Problem był taki, że dotyczyło to wszystkich istnień w tej pokręconej, medycznej placówce bez wyjątku.
Angelo próbował wsłuchiwać się w wypowiedzi dziwnego tworu natury lub wyższego istnienia, lecz był to niezwykle ciężki orzech do zgryzienia. Kobieta mówiła bardzo chaotycznie i bez większego sensu, atakując werbalnie upiora w swoim dzikim amoku. Jaki był tego cel? Pewnie nawet sama Ruby nie jest tego do końca pewna. Zmysły, a szczególnie głód tego monstrum dawały o sobie znać w dużym stopniu. Próbowała się bronić czy może wmawiać samej sobie, że jest lepiej niżeli widzi?
- Eh... Nie jesteś najostrzejszym spośród noży, prawda?...
Spauzował na chwilę, przenosząc swoją sylwetkę z poświatą gdzieś w stronę półek z przyprawami.
- Dodatkowo jesteś bardzo pewny swoich racji, czorcie... Obyś się nie potknął gdzieś po drodze...
Zasięgnął przez drzwiczki do środka, wyjmując prawdopodobnie niewidoczne saszetki ze składnikami. Odwracając się na pięcie postawił ów przedmioty na blacie jednego ze stołów.
- Ja wiem, że stąd nie ma ucieczki... To nasza kara... Ten szpital to nasza pokuta...
Oznajmił, przenikając przez plastykowy mebel i ruszając z powrotem do cuchnącej lodówki. Kilka podobnych ruchów ukierunkował także w stronę umywalek oraz pozostałych szafek z przedmiotami. Musiał chyba przygotowywać jakąś większą potrawę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Ruby
Zmrocze

avatar

Liczba postów : 25
Data dołączenia : 17/02/2015

PisanieTemat: Re: Restauracja   Nie Mar 08, 2015 8:01 pm

-Najostrzejszym z noży? Proszę cię! Ostrość nigdy nie była priorytetem!
Ostrość, ostrość, ona ma zaciętość! Zresztą, co ją będzie oceniać taka zjawa i to raptem po trzech-czterech zdaniach. Cóż on o niej wie? Cóż wie o jej życiu? Ha, nic nie wie! Zjawy, zjawy, oj tak, są tak do nich podobne. Różnicą jest tylko słabość. Ta, która nie pozwala sięgnąć im wyżej, nawet mierzyć wyżej.
-"Pewny"?! "Potknął"?! Czy ja ci wyglądam na mężczyznę? Doprawdy, ranisz moje uczucia! Wiem, że jestem niejednoznacznej urody i gdybym chciała mogłabym was wszystkich w tej kwestii oszukać, ale nie dzisiaj! Dzisiaj się nawet nie staram!
Stanęła prosto i teatralnie złożyła dłoń na piersi. Stolik chwilowo stał się jej sceną. Podczas tej krótkiej wypowiedzi wykonywała wiele zmanierowanych gestów, które niby miały podkreślać wymawiane słowa. Tak, jej uroda była niezaprzeczalna. Ci, którzy kręcili głowami, po prostu nie rozumieli, nie byli gotowi! Niejednoznaczna, tajemnicza, niedookreślona, stojąca po środku i idealna.
-Nie? Jestem ciekawa skąd bierzesz swoje wiadomości. Bo ja wiem, że jest. I ja stąd ucieknę. Bo nie mam za co pokutować! Nie pamiętam za co miałabym przyjmować karę. Tak, mój gniew bierze się z niewinności! Jestem niesprawiedliwie zamknięta. I właśnie to daje mi przyzwolenie na niesprawiedliwość!
Ostatnie zdanie niemal wykrzyczała, wciąż żywo gestykulując. Trudno było stwierdzić czy naprawdę wierzyła w wypowiadane słowa, czy mówiła poważnie i w stu procentach świadomie, bo zaraz potem wybuchnęła szyderczym śmiechem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Restauracja   

Powrót do góry Go down
 
Restauracja
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: II BUDYNEK :: Druga część-
Skocz do:  









~**~
I love PBF
Halo PBF
Vampire Knight
AXIS MUNDI
Kuroko no basuke
BlackButler
HogwartDream
Wild Land AAF
Pogrzebowe Wino
Partnerstwo & Toplisty