IndeksIndeks  UżytkownicyUżytkownicy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opuszczony pokój

Go down 
AutorWiadomość
Lucien
Pan Grabarz

avatar

Liczba postów : 146
Data dołączenia : 07/02/2015

PisanieTemat: Opuszczony pokój   Sro Lut 11, 2015 8:48 pm

Generalnie pokój już nieużywany. No, może tylko przez małe, biedne szczurki, które wygryzły sobie drogę do pomieszczenia przez drzwi, a teraz chowają się po różnych kątach. I normalnie, to je znaleźć wszędzie można, bo tak właściwie, to pokój tylko ma 3 metry kwadratowe, a do tego jest całe zakurzone - trzymajcie więc alergików z dala. Z jednej strony stoi łóżko, jakby ktoś został gwałtownie z niego wyciągnięty i do niego nie wrócił - zapomniał również je pościelić, bo kołdra czy prześcieradło jest i wycięte, i pogryzione. Przy nim, od strony, gdzie leży poduszka, stoi sobie mały stolik nocny, a na nim stara czarno-biała gazeta i kubek z jakąś cieczą, w której pełno owadów. W szafce znaleźć można album z dawnymi zdjęciami szpitala, a prócz tego również inne wycinki z gazet schowane w pudełku po butach. Niedaleko tego wszystkiego stroi wąska, lecz wysoka szafa z wieszakami, na których wiszą normalne, codzienne ubrania. Owa szafa styka się z drewnianym biurkiem, na którym stoi mała i prawie wypalona świeczka, kolejne trzy puste kubki i talerz z widelcem oraz nożem. Do biurka zapewne siadało się przy pomocy równie drewnianego krzesła, które jednak teraz leży sobie wywrócone na podłodze. A tak przy okazji - nie zdziwcie się, kiedy zdarzy wam się zauważyć zdechłego szczura, mysz bądź jakieś niewinne karaluchy. Nie zdziw się również, gdy znienacka upadnie ci na głowę kawałek starego tynku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://sykehus.forumpl.net
Rox
Księżniczka-Popapraniec

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 07/04/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój   Czw Maj 14, 2015 1:22 pm

Chociaż szpital sam w sobie był cichym i raczej ponurym miejscem Roxanna szukała jakiegoś jeszcze bardziej odosobnionego kąta. Plątała się po korytarzu. To poszła w prawo, to w lewo... Tak trafiła tu. stary opuszczony pokój. Ledwo weszła do środka wyrżnęła się już na samym wstępie. Wtedy dostrzegła gdzieś w kącie szura. Miała wrzasnąć, ale stłumiła dźwięk w gardle. Powoli podniosła się do siadu i rozpoczęła oględziny. Jedn szczur to nie tragedia. Po za tym pokój chociaż od wyglądał na od dawna opustoszały ewidentnie było widać, że ktoś tu " mieszkał" i chyba mu się nie podobało skoro zwiał. Czemu jej to nie dziwi? Po kolei badała wzrokiem meble i tak dalej. W końcu wstała i podeszła do stolika nocnego. Zajrzała do kubka po czym spanikowana tym co zobaczyła w środku miotnęła naczyniem o ziemię. Gdy ciecz wraz z owadami się rozlała miała ochotę puścić pawia. Co więcej. Prawie to zrobiła. Musiała znaleźć iny obiekt zainteresowania żeby odbiec myślami od tego paskudztwa. Odsunęła się od kałuży i wzięła do ręki gazetę. Nowa nie była, nawet jak na fakt, że to stary szpital. Przeszukała też szafkę gdzie znajdował się album. Usiadła na łóżku podkulając nogi. Wyjęła z kieszeni żelka, teraz była gotowa by zacząć lekturę. Na zmianę zaglądała to do albumu to do gazety by przeczytać jakiś artykuł Całkiem znośne zajęcie sobie znalazła... Ale godziny i tak dla niej ciągnęły się niemiłosiernie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Siostra Antosia

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 27/04/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój   Pią Maj 15, 2015 10:31 pm

Antoinette przechodziła właśnie ciemnym korytarzem, którego podłoga zdobna była w czarno-białą kafelkową kompozycję. Ułożona była bez żadnego smaku estetycznego czy też swoistego wyczucia. Jednak piękno nie było tutaj priorytetem architektów a tym bardziej budujących, którzy stoją za wzniesieniem budynku, w którym mieścił się szpital. Najważniejsze, że budowla stoi, sprawą drugorzędną są kwestie estetyczne, które chyba nie były tutaj zbyt istotne. Najważniejsze, że instytucja istnieje i działa dość sprawnie. W sumie nikt tutaj nie zastanawiał się nad samopoczuciem pacjentów, toteż nawet ściany były w niezbyt dobrym stanie. Do tego ten wszechogarniający mrok... brr. Jednak nie przeszkadzało to siostrze Antosi, w najmniejszym nawet stopniu i tym samym napawała się tym klimatem. Wiele osób nie posądzałoby jej o takie upodobania. Była  z wyglądu istnym cukiereczkiem, nawet jej głos był słodki i niewinny. Antosia nienawidziła tego. Dzięki temu każdy odbierał ją inaczej, nie stanowiła postrachu dla innych osób, głównie pacjentów. A przecież była jedną z większych sadystów, jeżeli o personel chodzi. Trudno w to uwierzyć, nie? Bynajmniej. Pozory mylą, jak to mówią. I to mówią całkiem trafnie, bo sprawdzało się to w przypadku naszej pani medyk.
Powróćmy jednak do naszej opowieści. Kontynuując, Antosia przechodziła korytarzem, trzymając w ręce plik zapisanych kartek. Po prostu wracała z pokoju zabiegowego, gdzie przeprowadziła wstępny wywiad z nowym pacjentem, zmierzyła mu ciśnienie, zmierzyła wzrost, wagę, temperaturę ciała, jak i również kazała się rozebrać do bielizny, by był pewną, że pacjent nie samo-okaleczał się. Jeżeliby jej przypuszczenia się sprawdziły, jej zadaniem było również zaznaczenie ewentualnych obrażeń na narysowanej sylwetce ciała na jednej z kartek, które trzymała, przechodząc przez korytarz.
Odruchowo pomacała ręką kieszeń kitlu medycznego, by upewnić się, czy jej broń jest na swoim miejscu. I miała rację, dlatego strzykawka z trucizną była tam, gdzie być powinna.
Szła, nie będąc z siebie zbyt zadowoloną. Nie znęcała się nad nowym pacjentem. A przecież mogła wykorzystać zaistniałą sytuację! Była na siebie zła. Nie, wściekła. Jednak pocieszała się tym, że jeszcze kiedyś będzie mogła dać ujście swoim sadystycznym zapędom.
Kiedy tak szła, do jej uszu dotarły pewne dźwięki, dochodzące pewnie zza drzwi po lewo, które aktualnie mijała. Stanęła przed nimi i nasłuchiwała. To brzmiało tak jakby coś zostało upuszczone na podłogę. Bez chwili wahania otworzyła zamaszyście drzwi. Zobaczyła jakąś dziewczynę, której pielęgniarka raczej nie kojarzyła, ale coś jej podpowiadało, że jest pacjentką. Siedziała na łóżku i coś przeglądała, ale Antoinette nie zauważyła, co. Jednak nie było to jak na tę chwilę aż tak ważne. Najważniejsze, że złapała dziewczynę na gorącym uczynku! Dziecko było niesforne więc zasłużyło na karę, pomyślała z triumfem. Chciała bowiem nieco poznęcać się nad tą delikwentką. Nie chciała oczywiście okazywać swojej radości. Przywołała na swoje oblicze powagę. Trudno było ją utrzymać, no ale dawała sobie radę.
- Co ty tu robisz?! -wrzasnęła, pozornie ukazując złość, mimo że była zadowolona... nareszcie nie będzie się nudzić!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rox
Księżniczka-Popapraniec

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 07/04/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój   Sob Maj 16, 2015 11:04 pm

Drzwi ponownie się otworzyły. Idealne feng shui zostało zaburzone, a jej kryjówka zdemaskowana. Toż to nalot. Miała ochotę wydrzeć się coś w stylu " Czego?!" ale szybko jej przeszła ta myśl, raczej była za mało wybuchowa, a przynajmniej w tej chwili. Po za tym nie była w swoim pokoju. nikt nie wiedział, że tam jest więc to nie ze względu na potrzebę zawracania dupy tu przylazł. Po za tym to mógł być nawet sam właściciel pomieszczenia. Chociaż to akurat było niezbyt prawdopodobne. W drzwiach stanęła pielęgniarka. W pierwszej chwili ciarki przebiegły blondynce po plecach. Nie lubiła lekarzy. le jej się kojarzyli. A zwłaszcza w takim miejscu. Sama osoba jednak nie wyglądała groźnie. No może nie licząc zdenerwowania na jej twarzy.
- Siedzę. Nie widać? - Odpowiedziała spokojnie obojętnym tonem... Może nawet trochę znudzonym. Właściwie to zastanawiało ją dlaczego ktoś taki tu przyszedł. Pacjenta od dawna tu nie było, a na pokój personelu to nie wyglądało. Może też szukała przestrzeni dla siebie? A z resztą co ją to obchodzi. Zajęte. No ale z braku lepszego pomysłu postanowiła dopytać.
- A ty? Jak robisz obchód to raczej pokoje ci się pomyliły. - Stwierdziła i wróciła wzrokiem do albumu , na którym ponownie skupiła całą uwagę, a przynajmniej pozornie. Nie musiała obserwować kątem oka pielęgniarki by na nią uważać. Cały czas była czujna czekając, aż kobieta opuści jej nowy zakątek.


Ostatnio zmieniony przez Rox dnia Nie Maj 17, 2015 10:26 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Siostra Antosia

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 27/04/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój   Nie Maj 17, 2015 2:59 pm

Antoinette spodziewała się innej reakcji, innej odpowiedzi. Stanęła w przejściu jak zaczarowana. Jakby zapuściła w progu korzenie. Sądziła, że pacjentka będzie zlękniona, zacznie przepraszać jąkając się i okaże skruchę. Nic podobnego. Dziewczyna, którą nasza pielęgniarka nakryła w opuszczonym pokoju, nie zareagowała tak, jak powinna zareagować.... a przynajmniej nie tak, jak siostra Antosia myślała. Sporawo się pomyliła. I musiała uznać, że pacjentka jest co najmniej ładna. Nie była wielkoludem, ale jednocześnie nie była aż tak niska, jak Antoinette, nad czym ta ostatnia wielce ubolewała. Ciemna blondynka, a kolor ten dobrze wpływał na jej aparycję. Należałoby zaznaczyć, że medyczka nawet nieco jej zazdrości. Co prawda pacjentka nie wyglądała groźne, jednak zdecydowanie bardziej, niż Antoinette. Ta ostatnia zrobiłaby sporo, by tak wyglądać... do tego ta sporawa różnica wzrostu. Pielęgniareczka była szczęśliwa, że blondynka nie stanęła obok niej, bo poczułaby się co najmniej głupio. Antosia była na pewno starsza, jeżeli pod uwagę wziąć różnicę w zajmowanych rolach w pewnej instytucji, która ma czelność nazywać się szpitalem. Pacjentka i osoba z personelu. No właśnie. A jednak różnica wyglądu nie odwzorowywała dobrze różnicy lat.
Stała tak, zaskoczona. Upuściła nawet plik kartek, które już po chwili częściowo zakryły podłoże. Milczała więc tak jeszcze przez dłuższą chwilę. Zastanawiała się, co odpowiedzieć. Bo coś musiała. Nie chciała dać pacjentce tej satysfakcji. Jednak już po chwili starannie ułożyła w myślach słowa, składające się na jej wypowiedź.
- Po pierwsze, młoda damo, nie przejdziemy na "ty". To raz, a dwa, nie wolno kryć się w miejscach poza czujnym okiem personelu. - uśmiechnęła się ze sporawą dawką jadu, co z pewnością było zauważalne i odczuwalne. A że pacjentka nie wyglądała na głupią, z pewnością zauważyła, że uśmiech pielęgniarki nie należy do tych z kategorii sympatycznych. - to dla waszego dobra - zaakcentowała ostatnie słowo, by uwydatnić jego ważność nad innymi wyrazami, składającymi się na wypowiedź Antoinette. - chodź, zaprowadzę cię gdzieś indziej, gdzie z pewnością miło spędzisz czas. Możesz zabrać ze sobą to, co tam czytasz czy tam przeglądasz.
Na obliczu siostry Antosi wykwitł najszczerszy a zarazem najmilszy uśmieszek, na jaki tylko było ją stać. Nie odzwierciedlał oczywiście jej myśli, odczuć, emocji. W środku nadal była złą, sadystyczną pielęgniarką. Chciała po prostu trochę wykorzystać tę pannę. Poznęcać się. O tak. Bardzo tego pragnęła. I nic jak na razie nie wskazywało na to, że pielęgniarka przejdzie teraz metamorfozę, co oczywiści było możliwe, ze względu na to, jaka jest. Bardzo zmienna. No właśnie. Przechodzi metamorfozy dość często, nawet kilkanaście razy na dobę. W sumie, mogła się zmienić. Tu i teraz, w końcu wszystko było możliwe, nie? Jednak należy zaznaczyć, że na tę chwilę był po prostu osobą o sadystycznych zapędach, miłującą widok cierpiących pacjentów. Czy uda jej się zaciągnąć tę dziewczynę do pokoju zabiegowego a potem przywiązać do kozetki? Cóż, wszystko może się znaczyć. Równie dobrze dziewczyna mogła zacząć się wykłócać albo zacząć obrażać pracownicę. W razie czego Antoinette trzymała w kieszeni swoją broń, czyli strzykawkę z trucizną i tym samym nie musiała się obawiać żadnego fizycznego ataku, a nie od dzisiaj wiadomo, że wiele tutejszych pacjentów jest niezwykle - co by tu ukrywać - niebezpiecznych. Nie bała się więc. No, może poza atakiem słownym, co pewnością jeszcze bardziej by zabolało pannę Apsley. Czekała z niecierpliwieniem na rozwój wydarzeń, ciekawa, jak się to dalej potoczy. Bo wachlarz możliwych opcji był doprawdy obszerny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rox
Księżniczka-Popapraniec

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 07/04/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój   Nie Maj 17, 2015 10:18 pm

Pielęgniarka wyglądała na zdziwioną. No i czemu? W końcu dziewczyna stwierdziła tylko fakt. Nie było w tym nic dziwnego. Po prostu prawda. Tym czasem kobietę bynajmniej zatkało. Plik papierów posypał się na podłogę. Korzystając z chwili milczenia zastanawiała się chwilę co to za karteczki. Mają dane pacjentów czy jak? Ciekawe czy jej też ? Nie przebywała tym koszmarnym miejscu specjalnie długo i do tej pory unikała lekarzy jak mogła. Nigdy nie przepadała za badaniami, zastrzykami czy faszerowaniem lekami. Nawet jako masochistka miała z tym same złe wspomnienia. W końcu nasza, jak się okazało, "pani" medyczka postanowiła się odezwać. Między innymi wtedy dała do zrozumienia, że wymaga formy grzecznościowej, chociaż Rox ciężko było się z tym pogodzić gdy patrzyła na tą drobną osóbkę. Drugą kwestią było uświadomienie obowiązującego zakazu. No cóż... do tej pory robiła to cały czas i najchętniej by kontynuowała.
- Skoro pani tu jest to raczej ów czujne oko mnie sięga i w tym pokoju. - Stwierdziła z naciskiem na drugie słowo. Fakty były najlepszymi argumentami, bo przecież nie da się zaprzeczyć temu co własnie się widzi. No chyba, e ma się schizofrenie... a może siostra tylko halucynacją jest? O tym nie pomyślała. Jest to dosyć realistyczny, ale w sumie nie zastanawia się nad tym zazwyczaj. Nie często zwidują jej się ludzie. Jeszcze prowadzić ją gdzieś chce. Już ona się domyślała jakie to "dobro" ma na myśli. Nie ufać lekarzom, a zwłaszcza gdy cała sytuacja jest nawiedzona i podejrzana. To pierwsza zasada przetrwania tu. Powinna zacząć je spisywać. Może gdy uda się im ją całkiem zniszczyć to ktoś mądry skorzysta.
- Można tu miło spędzać czas? Co pani proponuje? - Na jej twarzy wciąż gościł spokój chociaż gdyby spojrzeć jej w oczy i zastanowić się chwilę można by dostrzec nutę szaleństwa. W głosie było słychać nieufność i zdecydowaną podejrzliwość. W samej głowie blondynki natomiast kłębiły się już paranoidalne myśli i wizje. Nie dała po sobie tego poznać. Strach jest słabością, a gdy się gra nie wolno ich okazywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Antoinette
Siostra Antosia

avatar

Liczba postów : 15
Data dołączenia : 27/04/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój   Pią Maj 22, 2015 11:15 pm

A Antoinette był coraz bardziej zła. Główne przez to, że nic nie szło po jej myśli. Ta pacjentka doprowadzała ją powoli, acz znacząco do szewskiej pasji. Miała ochotę pozaszywać wszystkie otwory w jej ciele. Zaczęła marzyć. Że robi na niej lobotomię czy też elektrowstrząsy. Kobieta aż uśmiechnęła się w środku. Próbowała ów uśmiech wydobyć również na swoje zewnętrzne oblicze, jednak w jakiś nieodgadniony sposób nie mogła tego zrobić. To było coś na styl osobliwej mentalnej blokady.
- Jesteś taka tępa czy tylko udajesz? - widać, że nie wytrzymała. Wybuchła, dała ujście swoim emocjom, negatywnym odczuciom. Należałoby zaznaczyć, że wypowiedziała te słowa normalnie, nie za cicho, nie za głośno, ot, naturalnie. Bo jej wściekłość nie uwolniła się cała, a przynajmniej jak do tej pory. Już wkrótce miała cała wybuchnąć. Nie chciała tego, wiedząc że jej misterny plan raczej się nie powiedzie i dlatego przeklęła siebie w duchu, że zachowała się aż tak emocjonalnie.
Nie czekając na odpowiedź (może jej pierwsze pytanie należy uznać za retoryczne?), powiedziała jej że ma sobie stąd iść, bo to nie miejsce dla pacjentów i tym samym jeżeli nie posłucha, może ją czekać kara. Uśmiechnęła się złowieszczo, co pacjentka na pewno zauważyła, a pielęgniarka wiedziała o tym, ale już nie starała się, by wywrzeć na dziewczynie pozytywne wrażenie. Pozytywne wrażenie, dzięki któremu z łatwością mogłaby ugościć ją w swojej lepkiej pajęczynie zbudowanej z jej sadystycznych zapędów. Do tej pory mogło się zdawać, że pajęczyna nie ma grubych nici. A jednak nie jest to do końca prawdą, gdyby tylko zdać sobie sprawę, że Antoinette nie wypełni swojego iście diabelskiego planu.
Kolejne słowa pacjentki spłynęły po naszej medyczce jak po kaczce. Wpatrywała się w blondynkę z nienawiścią a zarazem szaleństwem w oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rox
Księżniczka-Popapraniec

avatar

Liczba postów : 10
Data dołączenia : 07/04/2015

PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój   Czw Maj 28, 2015 4:04 pm

Sprawa śmierdziała co raz bardziej. W tym momencie podstęp dało się wyczuć na kilometr. Z resztą pielęgniarka sama się zdradziła. Na złośliwą uwagę dziewczyna lekko uniosła kącik ust. Nie wiadomo czego akurat tak zareagowała. Uśmiech jednak nie trał więcej niż sekundę i był wręcz niedostrzegalny. W końcu nie może od tak zdejmować maski. Wracając do przyczyn owego zachowania... powodów mogło być wiele, ale równie dobrze mogło ich nie być wcale. Umysł brązowookiej stanowił niekiedy prawdziwą zagadkę. Może potraktowała to jak komplement, a może ją rozbawiło albo czując , że ładuje się w kłopoty zadziałały jej masochistyczne zapędy? A może zwyczajnie poczuła przypływ pozytywnej energii? Ale po co się tak nad tym rozdrabniać. Było minęło, a po uśmiechu nie zostało śladu. Obojętność powróciła na jej twarz. Z tą samą cechą wysłuchała też kolejnej próby przegonienia jej stąd. Po ostatniej nieudanej ta już była bardziej nasiąknięta jadem i zwiastowała konsekwencje. Doktorcia szybko straciła dobrą wolę? Nienawiść w jej oczach tylko umacniało teorię o podstępie. Chociaż nie, to było już oczywiste, ale czego tak szybko dała się zdemaskować? Czyżby desperacja? Mieszane uczucia zżerały ofiarę od środka. Miała zarówno ochotę jeszcze się podrażnić jak i czerwona lampka w jej głowie dawała znać do ewakuacji. Strach był to oczywiście nieodłączną częścią spektaklu. Odpowiedziała równie przepełnionym szaleństwem spojrzeniem po czym uśmiechnęła się miło.
- Jak sobie pani życzy. Już stąd znikam. - "Miłego dnia, do niewidzenia", dodała w myślach po czym powoli wstała i zeskoczyła z łóżka. Przeciągnęła się i skierowała w stronę drzwi. Jedyną przeszkodą w opuszczeniu pomieszczenia była stojąca w przejściu kobieta. Teraz gdy stała przed nią wydawała się jeszcze niższa niż gdy patrzyła na nią z łóżka. Oczywiście nie ośmieliła się na triumfalny uśmiech chociaż w tym momencie miała na to sporą ochotę. Odchrząknęła jedynie dając do zrozumienia, że ktoś tu uniemożliwia jej wyjście z pokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczony pokój   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczony pokój
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Opuszczony szpital psychiatryczny
» Opuszczony Magazyn.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
 :: II BUDYNEK :: Pierwsza część-
Skocz do:  









~**~
I love PBF
Halo PBF
Vampire Knight
AXIS MUNDI
Kuroko no basuke
BlackButler
HogwartDream
Wild Land AAF
Pogrzebowe Wino
Partnerstwo & Toplisty